Konkurs – wygraj Mass Effect: Andromeda (PS4)

konkurs mass effect andromeda

Robert Fijałkowski

Gra na (prawie) wszystkim, dba o społeczność tego miejsca :-). Znajdziesz mnie na Twitterze i .

Zobacz także:

  • Pingback: PADcast #234 – Więcej tego samego? | Retro Rocket Network()

  • Pingback: PADcast #234 – Więcej tego samego? | Polskie Podcasty()

  • Teszub

    Cebulion – planeta zamieszkała przez rasę Cebulaków, którzy zawdzięczają nazwę pierwszym kosmicznym turystom odwiedzającym to miejsce w Andromedzie. Przylatując do Cebulionu nie licz na na wiele, a właściwie nie licz na nic. Cebulaki są nieufni, opryskliwi i marudni. Ceny w sklepach dla odwiedzających są sześciokrotnie większe niż dla mieszkańców – tłumaczą, że mają takie zapisy w prawie i nic na to nie poradzą. Nie licz również na przywiezienie pamiątek, w drogich sklepach dominują sandały i białe skarpety, o dziwo tutejsza moda wykształciła noszenie skarpet naciągniętych na sandały (sic!). Nic nie wiemy o historii planety oraz jej cywilizacji, niestety nie tworzą żadnych archiwów czy notatek na ten temat, pytając o ten stan rzeczy jednego z mieszkańców w odpowiedzi możesz usłyszeć „u nas każdy wie swoje, a tobie nic do tego”. Sama planeta to ogromne pustkowie zasypane żółtym piachem z ogromną oazą na północy, w której znajduje się główne skupisko miejskie. Oko bystrego obserwatora zauważy z orbity, że planeta przypomina elipsoidalną cebulę z oznakami szczypiora w centralnym miejscu. Reasumując – patrzenie na Słońce będzie ciekawszym i bezpieczniejszym doświadczeniem niż pobyt na Cebulionie.

  • Patryk Sergiel

    Deutsch Hitler Planeten- planeta zamieszkiwana głównie przez Niemców, którą rządzi Adolf Hitler który tak naprawdę nie popełnił samobujstwa 20 kwietnia 1945 roku, lecz uciekł do Argentyjskiej dżungli, a tam został zahibernowany na 235 lat potem wybudzony w momencie w którym Niemcy podbiły całą Europe i Azję.A z powodu okropnej epidemj która wymordowała pół ludzi żyących na ziemi zaczeli kolonizowac nasz układ słoneczny i zaczęli tam mieszkać, ale warunki były bardzo trudne więc Hitler zaczął nowego miejsca na ziemi. W krótcę odkrył nową galaktykę o nazwie Andromeda. Pierwsze co zrobił Hitler to podbił planetę o nazwie ludum(z łacińskiego słowa). Planeta posiadała 4 ksieżyce, większość tej planety to były lasy z drzewami wysokimi nawet na kilka set metrów, a na tych drzewach swoje wielkie domy przypominające domki na dzrzewie budowali kosmici o nazwie hráči ( z czeskiego języka). Były to osoby przypominające trochę małpy i ludzi z owłośionym całym ciałem i kolanami zginającymi się w drugom stronę. Na planecie była też ogromna ilość wody a duża część krajobraz to zaśnieżone i zalesione góry. Na plenecie zamieszkiwała duża ilość zwierząt, które przypominały wyglądem te z ziemi ale by dwa razy większe i silniejsze, dlatego hráči budowali swoje domy na drzewach. Hitler po jakimś czasie podbił tę planetę i wprowadził tam ludzi. Poznał tam swoją żonę o imieniu Olga z którą miał syna o imieniu Dawid.

  • Marcin MaStEr

    Układ Planet Giereczkowo, W samym centrum znajduję się gwiazda o nazwie rockSTAR, która oświetla swoim blaskiem wszystkie planety układu, następnie dość mała lecz twarda planeta o dość dziwnej nazwie 任天堂 ( w wolnym tłumaczeniu szczęście pozostaw niebiosom lub Nintendo) Tą planetę zamieszkują dzieci oraz ludzie o skośnych oczach (gdyż mieszkają blisko gwiazdy i muszą je mrużyć) Dalej są dwie bliźniacze planety (bliźniaki dwujajowe), pierwsza z nich nazywa się ksbone [czyt. iks-boks] nazwa pochodzi od dużych kości policzkowych mieszkańców, którzy w ramach ewolucji wykształcili sobie prawidłowy układ pada, dzięki czemu mogą wygodnie żyć lecz mają problemy z oczami, przez co widzą jedyni 900p w 30 fps (czyli tyle co ludzkie oko). Drugi bliźniak, jest pokryty niebieską trawą co powoduje, że nie widać gdzie zaczynają się oceany, a gdzie ląd. Na tej planecie mieszkańcy nadal komunikują się gołębiami pocztowymi i noszą internet w wiadrach (co powoduje problemy z pobieraniem gier). Kolejną planetą jest gigant gazowy, zwany Mistrzem PCV [z ang PC Master] po nazwie można się domyślać, że mieszkańcy wykorzystują gazy w celu wytwarzania rurek PCV. Na tej planecie występuje jeden bardzo duży strumyk o nazwie Strumień (mało pomysłowa nazwa) oraz kilka kałuż jak: Upadek [Uplay], Pochodzenie/Odchodzenie [Origin] zwany odchodami. Ta planeta jako jedyna posiada swój własny księżyc o nazwie „N”, zwany przez tubylców „gabe N” jest on grubszy, znaczy większy od większości planet ale z powodu nie umiejętności do liczenia posiada jedynie dwóch mieszkańców.

  • Przemysław Tabaka

    Planetą która powinna się znaleźć w galaktyce Andromeda to zdecydowanie Konsoliusz :D Byłyby to tak zwany raj dla graczy, gdzie ludzie bez żadnych kłopotów w pracy, problemów finansowych i innych zmartwień mogliby całymi dniami oddawać się swojej pasji jaką są gry :) Wszelkie spory z innymi rasami byłby rozwiązywane w postaci turniejów, nie istniałby żadne spadki FPSów a wszystkie konsole były by równe pod względem technicznym jak i pod względem gier bez exclusivów :D Gracze Fifa pogodziliby się z graczami PESa, Mafia III byłaby grą idealną, a Bethesda wreszcie wydałby prawdziwego Fallouta :D AMEN !

  • Ewa Wyszomirska

    Dla równowagi we wszechświecie musi być planeta, która będzie rajem głównie dla płci żeńskiej. Niebo jest zawsze błękitne, trawa zielona, a słońce świeci mocno, ale bez postarzających promieni UV.

    Po ulicach biegają szczeniaczki i kotki, oczywiście pod opieką odpowiedzialnych właścicieli. Parkingi są szerokie, a każdy samochód wyposażony we wszystkie możliwe systemy wspomagające parkowanie. Każda ewentualna ryska automatycznie się uzupełnia.

    Kuchnie wyposażone są roboty kuchenne, które same dobierają proporcje składników i przygotowują jedzenie – naszym zadaniem byłoby je jedynie dostarczyć. Będąc przy kuchennych sprawach trzeba wspomnieć, że kalorie z pożywienia wchłaniają się w minimalnym stopniu, w związku z tym kobiety zawsze są szczupłe i nie muszą już liczyć kcal na każdym kroku.

    Na każdym rogu jest kosmetyczka i fryzjer, ceny zawsze są niskie, kolejek brak, a poziom usług na najwyższym poziomie. Jeśli chodzi o usługi fryzjerskie to warto wspomnieć, że fryzjerami są mężczyźni – niezwykle delikatni i oczywiście przystojni.

    Kobiety w takim świecie są niezwykle szczęśliwe, w związku z tym bez wypominania zgadzają się na spotkania swoich facetów z kolegami, na wielogodzinne granie czy rozrzucane skarpetki.

  • Dawid Jonienc

    Idealną do prowadzenia wesołego i szczęśliwego życia byłaby planeta „Wesołkowo”. Tutaj każdy mógłby spełnić swoje najszczersze marzenia jak i zaznać prawdziwego spokoju oraz ładu emocjonalnego względem typowego codziennego i ciężkiego życia. Zapewne wielu chciałoby po prostu niczym się nie przejmować, wszystko mieć gdzieś… Tutaj to możliwe! Na tej planecie żyje niespotykany gatunek zwierząt – zwane spełnisiami. Są one w stanie spełnić każde marzenie każdego stworzenia i robią to z przyjemnością. Chcesz spać sześciogwiazdkowym hotelu z jacuzzi? One go wybudują specjalnie dla Ciebie z dbałością o każdy najmniejszy szczegół tego projektu. I są w stanie zrobić to od razu! Planeta ta posiada bardzo nietypowe zakrzywienie czasoprzestrzeni, którym potrafią manipulować spełnisie. Do końca nikt jeszcze nie pojął w jaki sposób to wszystko funkcjonuje, ale wszyscy już zdążyli się przekonać, że daje to niesamowite możliwości, które wykorzystują te zwierzęta w celu spełniania marzeń o które zostały poproszone.

    Tak czy siak, jeżeli tylko chcesz się oderwać od codzienności lub spełnić swoje najskrytsze marzenie, wybierz się w podróż do Wesołkowa i wróć jako spełniony i odmieniony człowiek, albo… zostań tam na zawsze.

  • Mariusz Brzozowski

    Dla mnie idealna planeta nazywałaby się Quattuor Tempora Anni czyli po polsku Cztery Pory Roku. Planeta była by przedzielona na cztery strefy i w każdej strefie na stałe była by inna pora roku, czyli na przykład Północ – Lato , Południe – Zima , Zachód – Wiosna , Wschód – Jesień. Dzięki temu gdybym miał ochotę się wygrzać/opalić czy popływać w ciepłej wodzie w morzu to poleciałbym na Północ, zaś gdybym zechciał zbudować bałwana, czy pozjeżdżać na sankach to poleciałbym na Południe. Dzięki temu przez cały rok miałbym dostęp do wszelakich surowców, nawet tych które są dostępne tylko podczas jednej lub dwóch pór roku. Na tej planecie oczywiście byłby tlen oraz wszelaka fauna i flora. Lecz na każdej strefie wszystko byłoby inne i dostosowane do danej pory roku. W końcu ludzie by nie stękali że jest za ciepło lub za zimno bo po prostu przenieśliby się do innej strefy ;). Ciągły deszcz? Ciągły śnieg? nie każdy to lubi ;) Wystarczyłoby wsiąść do super nowoczesnego pociągu i w ciągu minuty bylibyśmy w innej lokalizacji. Myślę że byłaby to wymarzona planeta nie tylko dla mnie, lecz uszczęśliwiłaby praktycznie każdego ;) Pozdrawiam

  • Pingback: PADcast #235 – Długa droga | Retro Rocket Network()

  • Pingback: PADcast #235 – Długa droga | Polskie Podcasty()

  • isaakPL

    Idealną planetą dla spragnionego wolności hipstera który przespał w arce najciekawsze zdarzenia byłaby planeta podobna do ziemi z tym że kontynenty byłaby góra wielkości Japonii, co zdecydowanie zmniejszyłoby ryzyko globalnych konfliktów. Do tego miasta jedne cyberpunkowe inne steampunkowe, a jeszcze inne w klimatach fantazy. I oczywiście Japonia jako stolica wszystkiego, z nerdami dłubiącymi przy kolejnych marianach, przez firmy typu apple w których fabrykach za przysłowiową miskę ryżu będą pracowali tubylcy, a to dlatego że musimy poczuć się panami a nie tylko gośćmi. Skończywszy na wyspach pełnych absurdu i stolicą dla osób kochających stanowienie prawa i wojny, gdzie politycy w walkach na noże mogliby się legalnie mordować, gangi mogłyby rywalizować o wpływy w obrębie małych wysepek, dając reszcie społeczeństwa spokój. Oczywiście sam mieszkałbym w pustelni na szczycie najwyższej góry przyjmując za niewielką opłatą głowy państw, celem doradzenia i każde ilości kobiet w wieku góra 40lat :)

  • Mako

    Neutrina’15

    Planeta Układu „Politania” wielkością przypomina Ziemię i na tym wszelkie podobieństwo się kończy. Klimatem nie jest zbliżona ani trochę do ojczystej planety rasy ludzkiej na której temperatura skacze tak jak zaangażowanie polityczne polityków. Przejawia bardziej umiarkowany klimat który utrzymuje temperaturę na stałej wartość 10 stopni „poparcia”, a 10-ioma stopniami „sprzeciwiu”. Posiada bardziej wartościowe surowce niż większość planet Galaktyki Andromeda. Można śmiało stwierdzić, że nie spotkamy tu takich złóż jak złoto – chciwość. Zracji z tego iż Neutrina’15 jest nietypową planetą powstałą przez zaawansowaną technologie Neutrian zwaną Węzłem Koriosa na skutek przymusowego szukania nowego świata i ekosystemu, w celu odbudowy struktury społecznej. Samo ciało niebieskie krąży wokół gwiazdy neutronowej o wysokiej gęstości która nie oddziałuje w żaden sposób nanie dzieki atmosferyczne stabilizacji pola grawitacji o nazwie P.I.S. Neutriana’15 lub jak to woli z języka Neutrian – „15 Ojców” jest symbolem siły technologicznej jaką posiadała prastara rasa pod koniec swojej ekspansji.W 2221 kiedy Komandor Shepard odkrył na powierzchni planety Węzeł Koriosa sięgający do jądra planety i dane świadczące o pochodzeniu planety, zdziwienie było ogromne tak samo jak rozgłos którego nie dało się powstrzymać. Wszystko jednak udało się zatuszować po wycieku.
    Po dziś dzień nie wiadomo nic o autentyczności tych informacji jak i samej planety, czy nawet jej mieszkańców. Wedle prawa PO planeta podlega wolnej kanonizacji.

  • Krzysztof Ratka

    Rok 2183 28 Marca czasu ziemskiego. Odkrycie
    nowego układu planetarnego w Galaktyce Andromedy było najważniejszym
    wydarzeniem minionego roku, bowiem dało ludzkości nowe możliwości
    ekspansji. Druga planeta w odległości od gwiazdy macierzystej,
    wielkością zbliżona do naszej Ziemi może w przyszłości
    stać się główną ludzką kolonią w galaktyce. Rada niedawno zdecydowała o
    nadaniu jej oficjalnej nazwy EQUS TERRA (equs z łać: Koń) związanej z
    dominującym gatunkiem istot zamieszkujących tą planetę. Dzięki danym zebranym przez bezzałogowe sondy badawcze w najbliższych tygodniach planowany jest transport I korpusu ekspedycyjnego pod dowództwem Dr, Hopkins.
    https://uploads.disquscdn.com/images/517edd6ebc2ceb71987c804c9684676db954bca7261160b0e72e4105df3bb92e.png

    Rok 2183 30 Kwietnia czasu ziemskiego. Załączam
    przed chwilą otrzymane fotografie z pierwszego korpusu ekspedycyjnego.
    Na fotografiach widoczna jest bogata flora planety, oraz Equsy,
    przedstawiciele dominującej rasy obcych istot.
    Potwierdziły się nasze informacje dotyczące atmosfery, nie jest
    szkodliwa jednak zbyt małe stężenie tlenu nie pozwoli nam funkcjonować
    bez aparatury, w grę może wchodzi stopniowe terraformowanie
    ograniczające się jedynie do zwiększenia jego stężenia. Trzeba jednak
    ustalić jaki wpływ to będzie miało na istniejące gatunki. Znaczna część
    raportu dotyczy Equsów, wynika z niego że są to istoty wysoko rozumne,
    prawdopodobnie porozumiewające się telepatycznie, łączą się w stada i
    dobierają w pary. W kontakcie z ludźmi są nie ufne ale wyraźnie
    zaciekawione, do tej pory nie próbowaliśmy się zbliżać do ich stad nie
    wiedząc jaką reakcje może to wywołać, dlatego dla bezpieczeństwa
    poczekamy na przybycie jednostek wojskowych.
    https://uploads.disquscdn.com/images/191a3a72dffb0067b7227b296abc8fc8a75294c0890337fc3d5b20c6dbf96ffb.png

    Rok 2183 3 Maj czasu ziemskiego.
    Przedchwilą otrzymaliśmy najnowsze informacji od Komandora Robinsona który
    wczoraj dotarł z wsparciem wojskowym dla I korpusu ekspedycyjnego na
    planetę Equs Terra w celu zabezpieczenia terenu pod badania geologiczne.
    Informacje są bardzo niepokojące:

    Komandor Bradley Robinson XIV Gwiezdna Flota Przymierza
    DziśDr. Hopkins zamierzała nawiązać kontakt z Equsamy, przydzielono nam
    zadanie ochrony na wypadek powstania zagrożenia. Udaliśmy się do
    najbliższego siedliska tych stworzeń oddalonego o 8 mil od obozowiska,
    Stworzenia nie sprawiały wrażenia agresywnych. Było ich kilkadziesiąt,
    stały nieruchomo patrzyły się na nas swoimi trzem parami oczu. Hopkins
    była wyraźnie zdeterminowała i sprawiała wrażenie, że nie słucha moich
    rozkazów. Sytuacja wymknęła się szybko spod kontroli. Podeszła za blisko
    a Egus w mgnieniu oka przebił jej bok swoją ostro zakończoną głową.
    Rozpoczęliśmy ostrzał i w jednej chwili tego pożałowaliśmy. Miałem
    wrażenie, że cała planeta zaczęła krzyczeć i zaraz maja głowa
    eksploduje. Te istoty które wcześniej nie wydawały żadnego dźwięku
    ogłuszyły nas do tego stopnia, że dwoje moich ludzi straciło
    przytomność. Wyglądało to tak jak by dzieliły swoje myśli i czucie, bo
    wszystko stało się w momencie kiedy jeden z nich padł martwy. Żyjemy
    tylko dlatego, że po tym wydarzeniu znikły, dosłownie. Nasze drony nie
    znalazły żadnego z nich w promieniu 50 mil. Przetransportowaliśmy ranną
    Hopkins do stacji medycznej, potrzebuje natychmiastowej hospitalizacji,
    do tego coś zaczęło dziać się z planetą. Od zdarzenia minęła nie cała
    godzina a zanotowaliśmy 6 wstrząsów sejsmicznych, ostatnie dwa były
    odczuwalne dla człowieka, do tego nasze radary wykrywają dziwne ruchu
    innego pochodzenia głęboko pod ziemią Inżynier techniczny opisał to na
    podobieństwo stale zmieniających się systemów tuneli. W połączeniu z
    niewyjaśnionym zniknięciem obcych istot wnioskuję do rady o
    natychmiastowe przerwanie misji ekspedycyjnej i kontynuowanie badania
    planety przy pomocy zdalnych dronów.
    https://uploads.disquscdn.com/images/178c584dfa805de785abfffa3276500da97eb3342d90f9ab19b68b785b33d15e.png

    Rok 2183 3 Maj czasu ziemskiego. Rada na nadzwyczajnym posiedzeniu postanowiła przerwać pierwszą misję ekspedycyjną. Aktualnie planeta będzie podlegać dalszym badaniom bez fizycznej obecności człowieka. Z uwagi na jej duże znaczenie i wykrycie nowych zagrożeń zostały wszczęte procedury przygotowujące do misji wojskowej w celu stworzenia strefy bezpiecznej pod planowaną kolonizację.

  • Weronika Włodarska

    „Absurd”
    To byłaby planeta na której wszystko jest możliwe, a co za tym idzie nic nie byłoby zakazane. Miejsce gdzie każdy jest równy i gdzie każdy może się schować. Byłaby to planeta głośna i pełna ruchu. Każdy kto by tam był byłby bezpieczny. Pogoda zmieniałaby się co chwilę. W jednej chwili słońce w drugiej deszcz, potem śnieg i mgła, następnie znowu słońce. Wszędzie wysokie budynki wybudowane przez różne, razem żyjące w zgodzie rasy. Ludzie byliby tam tylko ludźmi. Kroganie tylko kroganami. Asari, asari. Bez jakiś szczególnych cech. Bez przeszłości. Tam gdzie nie byłoby miast byłyby lasy. Setki kilometrów cichych lasów. I od nich unosił by się zapach mchu albo kwiatow. Nie wiem jaki dokladnie, ale byłby piękny. Księżyc byłby blisko. Widoczny każdej nocy. Lśniący od blasku słońca. A słońce? Świeciło by jak w każdym innym miejscu we wszechświecie. Dlaczego Absurd? Bo niemożliwe jest tak piękne i przyjazne miejsce.

  • Wiktor Kania

    Planeta „1tap1kill” -fajna planeta i wgl.

  • kur24

    Przy pomocy wyobraźni stworzyłem nową planetę w galaktyce Andromedy o nazwie ,,MoYa”. Jest niezamieszkała. Będę pierwszym, który na niej stanie i zorganizuje tam ludzką kolonię. Zaproszenie na nią dostaną tylko osoby, które będą potrafiły ją uszanować. Jej kosmiczne współrzędne staną się dla nich Domem. Powietrze jest tam nieskazitelnie czyste. Znajdują się na niej jadalne rośliny, które w niczym nie przypominają ziemskich i są od nich smaczniejsze. Ich kolory są fluorescencyjne. Nocą, która trwa tam dłużej o 5 godzin pięknie oświetlają otoczenie. Liczne rzeki mają turkusową barwę. Ich woda jest zdatna do picia, ale smakuje jak guma balonowa o smaku poziomki. Zwierzęta żywią się jedynie roślinnością. Nie ma na niej drapieżników ani zła. Jest nieskażona niczym, co wyniszcza Ziemię. Na tą planetę przeprowadziłbym się choćby zaraz!

  • Maniek

    Odkrycie nowego układu planetarnego w Galaktyce Andromedy było najważniejszym wydarzeniem minionego roku, bowiem dało ludzkości nowe możliwości ekspansji. Druga planeta w odległości od gwiazdy macierzystej, wielkością zbliżona do naszej Ziemi może w przyszłości stać się główną ludzką kolonią w galaktyce. Rada niedawno zdecydowała o nadaniu jej oficjalnej nazwy EQUS TERRA (equs z łać: Koń) związanej z dominującym gatunkiem istot zamieszkujących tą planetę.

  • Damian Paszek

    „X-Portal”
    Piękna planeta na której niegdyś żyła wysoko rozwinięta klasa Praprzodków. Cała powierzchnia planety pokryta jest bujną roślinnością, piaskami pustyni, czy też morską otchłanią. Pod powierzchnią natomiast ukryte są starożytne ruiny, kryjące w sobie potężne relikwie. Jedne z nich ukryte i strzeżone, a inne potężne, ale niepozorne, a wszystkie zapomniane przez ludzkość. Cały glob jest jednym wielkim polem eksploracji. Jedynym skutecznym, a zarazem ryzykownym sposobem przemierzania bezładu tej planety są niezależne portale. Nikt nie wie, ile z nich zostało aktywnych. Nikt nie wie, gdzie przeniesie Cie portal nastepnym razem. Nikt nie wie, co kryje druga strona. Trzeba wejść i zobaczyć co przygotowali dla nas Praprzodkowie. Każda relikwia ma wielka moc, więc przygotuj się na walke zarówno z przeciwnościami losu, jak i potęgą starożytnych przedmiotów, które zostały stworzone, by służyć swoim stwórcom. Czy odważyłbyś się przekroczyć próg pierwszego z portali? Czy chciałbyś odkryć tajemnice potęgi? Czy gotowy jesteś poświęcić życie ciągłej wędrówce i niewiedzy? Jeśli tak, to wystarczy jeden krok w kierunku światła na „X-Portal”.

  • Szymon Kieszek

    Planeta Vigo Ur Ebeh – planeta wulkaniczna na której eksplozja lawy odbywa się mniej więcej co 5 godzin i jest ona koloru niebieskiego, rośliny są w wielu odcieniach i tworzą jungle która chowa się pod ziemie zaraz po wybuchu wulkanu i niedługo potem wyrasta zakrywając niebieską magme, tworzy się ziemia koloru błękitno czarnego. Między wulkanami są niewielkie morza na głebokość tylko 1,5 m a pod nią rafa koralowa co czyni z nich miejsce wypoczynkowe. Zaraz nad morzami leżą ogromne piaszczyste plaże a dalej za nimi wspomniana jungla.

  • Krzysztof Szewczyk

    Sextris 3 – Planeta opanowana przez kobiety ;) Każdy facet mógłby poczuć się tam jak prawdziwy Heros :)
    Różne gatunki kobiet zawładnęły tą planetą wiele lat temu, rodzaj męski
    , ten słaby gatunek został wyparty przez płeć piękną. Rozwinięte
    intelektualnie są w stanie zrobić wszystko, a żeby zniszczyć mężczyzn,
    niczym w kultowym filmie Sexmisja. Jednak i tak Wszyscy wiemy jak to się
    skończy ;)

  • Funk Orama

    Log dziennika #213

    Tomasz Rajder
    Godzina 0240 międzygalaktycznej

    …nie jest dobrze, morale załogi spadają z dnia na dzień, w sumie nic im się nie dziwie, sam bym chyba zaświrował, nie zapisaliśmy się do tego cyrku, ba to za dużo powiedziane, nie zapisaliśmy się do tego więzienia o, tak brzmi to bardziej odpowiednio patrząc na nasza sytuacje, chciałbym wreszcie powiedzieć „Tak to jest idealna planeta na której możemy zamieszkać”, wręcz stało się to moim osobistym celem i nie pozwala się na niczym skupić w stopniu wystarczającym aby nie zacząć świrować. Nie zapisaliśmy się na 7 lat podróży w poszukiwaniu igły dryfującej w mroźnej przestrzeni wszechobecnego kosmosu, a tak wyglądają nasze poszukiwania idealnej planety, mamy na pokładzie specjalistów w każdej dziedzinie oraz komandosów wyszkolonych na każda najgorsza okoliczność jaka może się przydarzyć na obiecanej planecie, niestety wydaje mi się, że oni sami zapomnieli kim tak naprawdę są. Aby zapobiec narastającemu napięciu zaczęły się flirty między załogą, i niby pomogło początkowo, ale teraz czuje się jakbym był kapitanem kosmicznego burdelu gdzie każdy z każdym, zresztą cała załoga wyglada jakby wybierali ich nie według jakich kolwiek standardów innych niż ten sam wygląd twarzy, mogę powiedzieć, że jedyne co ich odróżnia od siebie to inne fryzury. Naprawdę nie powinienem tego mowić, ale jestem już znudzony ich dziwnymi wyrazami twarzy, niedorobione miny i grymasy na ich twarzach to albo moje zwidy albo już przemęczenie, 7 lat…7 lat patrzę na nich…

    SAM proszę wykasować ostatnie zdanie..

    ⁃ Czy mam umieścić w folderze roboczym, czy wykasować permanentnie ?

    SAM to nasza wirtualna inteligencja, przynajmniej on nie pierdoli się na lewo i prawo z kim popadnie, najlepsze jest to że załoga zrobiła sobie ścianę z osiągnięciami kto z kim ile razy i wręczają sobie za to pucharki…burdel kosmiczny burdel!

    ⁃ Nie ma potrzeby aby trzymać to w roboczych usuń i przedstaw raport z sondy Anal #3, czy inne sondy już powróciły ?

    Wysłaliśmy 4 sondy w cztery różne systemy Galaktyki Andromedy, nic tylko jałowe kule ziemi, bez najmniejszych szans na jakąkolwiek formę życia, nie mówiąc już o zasiedleniu…

    ⁃ komandorze Rajder, myśle, że raport z Anal #3 może pana zainteresować..

    Log dziennika #214

    Tomasz Rajder
    Godzina 1427 międzygalaktycznej

    Właśnie przedstawiłem raport naszej załodze, SAM miał racje, raport z sondy Anal #3 wydawały się wręcz nierealne, jednak jeśli odczyty sie nie mylą, to wreszcie mamy jakiś punkt zaczepny!

    Tlen na poziomie 6%, tylko tyle wystarczyło aby rozpalić w nas ziarenko nadzieji, i wreszcie przerwało tą wielką orgie która miała miejsce na tym statku!

    Decyzja zapadła, jutro przygotujemy statek oraz załogę do skoku w stronę planety z której pochodzą raporty!

    Log dziennika zakończ.

    Może wreszcie nasza podróż się zakończy 600 lat w uśpieniu do tego 7 lat podróży poniżej prędkości światła, jutro będzie wielki dzień, mam nadzieje, że okaże się on jednak triumfalny dla całej rasy ludzkiej!

    – Komandorze Rajder, wszystkie systemy wskazują gotowość do wykonania skoku, F23-D5-C14, potwierdzam, czy mam potwierdzenie do startu reaktora ?

    Więc tylko moja komenda dzieli nas od poznania prawdy, nie ukrywam nagle poczułem na moich barkach ogrom odpowiedzialności, przyszło mi na myśl, że mogę jak dupek odpowiedzieć

    ⁃ „Nie zgaś to kurwa nigdzie nie lecimy idziemy się pierdolić”

    To by było nawet warte gdyby zobaczyć ich reakcje na powykrzywianych twarzach z wyłupiastymi oczami…ciekawe jak przebywanie razem może naprawdę zniechęcić do się ie ludzi..a może pokieruje się rozumem

    ⁃ „Uważam że to najwyższy czas przybliżyć nas ku naszemu przeznaczeniu”

    Oczywiście odrazu wyczuli by w moim tobie, że nadymam się jak balon szczycąc władza, a może ironicznie

    ⁃ „A czy nie po to sprawdziliśmy tyle czasu w kosmosie ? Oczywiście że nie odpalamy..”

    Ale bałem się, że te głąby zwane moją załogą naprawdę mogli by w to uwierzyć, wiec po prostu powiedziałem pierwsze co mi przyszło na język

    ⁃ „Sprawdźmy, jak wyglada nasza wymarzona planeta…proszę o start reaktora w sektor F23-D5-C14”

    Cały statek szarpnął niczym kibic siedzonko na meczu, swoją drogą ciekawe jakie sporty będziemy uprawiać na naszej nowej planecie ? Ciekawe co ? Lecąc w skoku nadprzestrzenny, gdzie oddzielała sie tkanka od atomów gdyby nie osłona statku moje myśli błądziły wokół zagadnienia nowego sportu dla ludzkości…czasem sam sie zadziwiałem…

    Moje myśli przerwał pulsujący alarm który dodatkowo oświetlał całe pomieszczenie na mostku czerwonym światłem, taki postęp poczyniła ludzkość ale tak kliszowy motyw który dodatkowo nie pozwalał się skupić i myślec na tym co sie akurat dzieje, czemu alarm wali mi w bębenkach ogłuszającym jakiekolwiek myśli, nadal jest używany aby oznajmić, że coś walnęło w wiatrak ?

    Czujniki skanera pokazały coś, o czym nawet nie śmiałem pomyśleć, a jednak…czarna dziura wygięła naszą trajektorie, wyskoczyliśmy jakieś 13 lat świetlnych od naszego celu..jednak to co zobaczyliśmy na miejscu, wszystkich zatkało.

    Log Dziennika #215

    Godzina 0532 międzygalaktycznej

    Tomasz Rajder

    Czujniki przez ostatnie 8 godzin zbierało odczyty z planety która nie wiadomo skąd się wzięła, żadnego widma świetlnego nie wykryły nasze laboratori na stacji Nexus, a to stoimy oko w oko z ogromnym, niebiesko zielonym olbrzymem, wokół którego krążyły dwa księżyce, mniejsze niż nasz ziemski ale oba miały idealna masę aby zachować orbitę i oddziaływały na siebie w sposób idealny tworząc na nieznanej nam jeszcze planecie…atmosferę, czujniki co raz to przesyłały nowsze odczyty sugerujące że planeta nadaje się idealnie do nowego życia.

    ŁEBUK – Tak nazwaliśmy razem z personelem naukowym planetę która ciekawiła nas z każda minutą coraz bardziej i bardziej, jutro lecimy desanterem na powierzchnie, muszę zadecydować kogo i jaki ekwipunek zabiorę ze sobą, oczywiście, że zabiorę ze sobą dwie najseksowniejsze kosmitki jakie są w załodze, przecież jak coś się stanie na tej planecie i nie będzie możliwości powrotu to wole spędzić ten czas na zaliczaniu jeśli wiecie co mam na myśli.

    ⁃ Komandorze Rajder, za 3 minuty dotkniemy powierzchni ŁEBUK, wszystkie odczyty są w zadziwiającej normie, wszystko wskazuje, że udało nam się coś jednak znaleść…

    To był ostatni komunikat od SAM, przerwało w tym momencie jakąkolwiek łączność z reszta ekipy która została na statku matce, od SAMa nie miałem żadnych odczytów zero reakcji, dosłownie jakby został wykasowany, musieliśmy przelecieć przez jakaś formę bariery elektrostatycznej co jednak było dziwne gdyż wszelkie odczyty wskazywały że wszystko jest ok, kapsuła zaczęła przyspieszać, nie działały żadne systemy stabilizacji, wiec czekało nas ostre lądowanie…

    Log dziennika #265

    Tomasz Rajder
    Godzina nieokreślona międzygalaktycznej

    SAM ? SAM ?! Raport, czy desanter został naruszony ? Jakie są warunki na planecie…SAM ?

    SAM niestety nie okazywał żadnej reakcji, normalnie jakby był nieprzytomny, a to przecież sztuczna inteligencja, one tak nie mają nie mogą tak mieć, co innego moje towarzyszki..obie nieprzytomne, widocznie uderzenie z powierzchnią było na tyle mocne, że dało nokaut wszystkim łącznie z AI, w tym momencie byłem szczęśliwy, żę zainwestowałem jednak w punkty odporności na szkoleniu, niż w ekspresyjność mięśni twarzy, teraz się ta inwestycja zwróciła…

    “Log dziennika #
    Tomasz Rajder
    Godzina nieznana międzygalaktycznej”

    Przecież nie ma kontaku z SAM, więc nie wiem czemu to mówię na głoś…ehh

    Dobra, czas zobaczyć co jest po drugiej stronie włazu, a moja nieprzytomna załoga nie zachęca aby przebywać dłużej w tej puszce, poza tym zaczyna się trochę robić tutaj gorąco, czyżby planeta była niebezpiecznie ciepła ? Obawiałem się co czeka mnie po drugiej stronie, ale ktoś tutaj jest szukaczem ścieżek…ehhh, dał bym niezłego łupnia temu komuś kto wymyślił to określenie. Założenie skafandra bojowego bez pomocy i diagnostyki systemów SAM zajeło mi naprawdę za dużo czasu, zaczęło się ochładzać oraz ściemniać, czułem to po temperaturze drzwi od kapsuły, dobra….idziemy, odblokowałem rygle zabezpieczające właz, który opadł na ziemię z impetem podobnym do warunków na Ziemi… czyli jest nadzieja, że grawitacja daje radę, zresztą po tym jak pierdoliliśmy, że znokautowało resztę mogłem się tego spodziewać.

    Mały krok dla mnie, ale za to wielki krok dla całej….nie no kurwa ten tekst jest już nudny, znaczy stał się nudnym po 45 planecie jaką odkryliśmy….mam nadzieje, że jednak tu coś będzie, tak bardzo zboczyliśmy z kursu, że kto wie gdzie ja teraz się znajduję……

    …w tym momencie zabrakło mi słów, moim oczom ukazał się widok tak piękny, że aż mnie zamurowało mnie, przede mną był ogromny kanion, ale nie pustkowia, tylko pokryty najróżniejszymi roślinami, kwiatami, liliami, drzewami uginającymi się pod własnym ciężarem, to wszystko było skraplanie przez ogromny wodospad, tak ogromny, że zanim woda dotkneła ziemi zamieniałą się w mgłe która nawadniała całą roślinność w dole kanionu oraz ściany na których pneły się zielone skórwysyny zdeterminowane by dotrzeć na sam szczyt przez sobie tylko znane powody…blask księżyca, z trzy razy większego niż ziemskiego oświetlając wszystko niczym HDR w samsungu ( wink wink ) temperatura, była krótko mówiąc optymalna, ale to co jeszcze bardziej mnie zatkało, to widok, jakiś stworzeń które latały na niebie niczym ptaki, z tym że były one wielkości naszych wielorybów…wielkie te ptasiory, czyli skoro jest woda, są rośliny, są jakieś stworzenia, wszystko wskazuje, że może to jest to! Może znaleźliśmy wreszcie planetę którą będzie można zaludnić która nas uratuje i nada sens tej wyprawie…

    Je Awruk Yt Oc Yt Ut Yt Oc ? Ćamjop Og Zar Zar Zar !
    Co to za dźwięki ? Odwracając się zdążyłem jedynie na sekundę spojrzeć na dziwną wysyoką postać z długimi włosami, prawie do kolan, kiedy to dostałem po ryju i zaliczyłem nokaut..

    Źdubo Ęis! Ym Ymechc Ejcamrofni o Yt!

    Obudził mnie ten sam głos, który słyszałem przed snem, kiedy otworzyłem oczy byłem w jakimś dziwnym pomieszczeniu, nie były to ludzkie budowle, widać było i czuć jakiś dziwny organiczny klimat tego pomieszczenia, jakby całe pomieszczenie oddychało razem z nami, spojrzałem na postać która wyglądała jak…jak zwykła wysoka kobieta w szpilkach z długmi czarnymi włosami, tylko…była całkiem naga a jej nogi były w kształcie szpilek, włosy zasłaniały jej krągłości ale widziałem to dokładnie, miała piersi oraz inne intymne części ciała kobiety, kiedy tak patrzyłem bądź co bądź na te atrakcyjne stworzenie znowu przemówiła..

    Kaj San Śełzalanz ? Azsan Atenalp Am Metsys Ycąjuksam, Tkin ein Tsej w Einats San Ćyzcaboz Tewan Cąjawyżu Wórenaks

    Ehhh, gdybym tylko miał teraz działającego SAM, przetłumaczyłby mi to co ona, ono…to stworzenie do mnie mówi, widać było jedynie po nie zaciekawienie pomieszane ze zdziwieniem…

    Przybywam w pokoju, czarna dziura nagieła naszą trajektorie i tutaj nas wrzuciła, co z moją załogą czy jest z nimi wszystko ok ?

    Napewno nie rozumieli tego co powiedziałem…ale co innego mogłem powiedzieć ? Okno z wyborem dialogów mi się zlagowało, jedyne co przyszło na język.

    Twoja załoga ma się dobrze, wasza inteligentna formuła pomogła nam w dostosowaniu naszego języka abyście mogli nas rozumieć, czy rozumiesz teraz ?

    Jak to możliwe ? Dlaczego nie rozumiałem tego co na początku mówiłaś ? Bo rozumiem, że jesteś kobietą ?

    Kobi..eta ? myśleliśmy że mówi się do was od tyłu tak jak kiedyś w pradawnym języku naszych przodków, dostosowałam teraz nasz tłumacz i powinieneś teraz być w stanie mnie zrozumieć ?

    Tak rozumiem ciebie doskonale, niesamowite, to jest tak ogromny skok dla ludzi, że aż nie wiem od czego się zabrać ? Gdzie jesteśmy co to za planeta ?

    Planeta ? Jesteśmy na planecie Kubeł, w galaktyce Andromedy, nasza planeta była kiedyś otwarta na wszystkie rasy wszechświata, niestety pewnego dnia na Kubeł przybyły wrogo nastawione Slamkiści i zaczęli wysadzać się przy większych skupiskach Ari, czyli mojego ludu, jako, że nie tolerujemy, żadnego okrycia naszych ciał w imię wolności im to nie pasowało i niemal doszczętnie zgładzili i nas i planetę która potrzebowała naprawdę dużo czasu na odżycie…uporaliśmy się z nimi, niestety dostaliśmy bolesną nauczkę i stworzyliśmy optyczno magnetyczny kamuflaż, który odizolował nas od reszty obyc…

    Czyli to musiało wyłączyć wszelką komunikację oraz systemy desantera razem z SAM, przejście przez tą barierę nie zrobiło nam dobrze…

    Ale my waszą planetę widzieliśmy…dlatego postanowiliśmy zbadać ją z bliska, widzieliśmy ją gołym okiem!

    Zdziwiona kosmitka, aż zamarła

    Widzieliście Kubeł ? Ale jak to ? Przecież to niemożliwę…chyba, żę….nie to nie możliwe!

    Była jednocześnie podekscytowana i przerażona, muszę się dowiedzieć więcej o tej planecie, czy są natywnymi mieszkańcami czy przybyli tu ? Muszę wiedzieć jak najwięcej!

    Możesz mi opowiedzieć więcej o waszej planecie ?

    Nasza planeta była kiedyś inną planetą, my byliśmy inni, opowiem tobie jak prawie 601 lat temu nasza poprzednia cywilizacja, których nazywamy przodkami, rządzili w plemionach, każdy na innym kontynencie, każdy z nich miał inne świetności przed sobą co powodowało akty agresji między nimi, następowały wojny, przodkowie gineli, nie było ratunku dla nich. Pewnego dnia, niebo się rozstąpiło i naszą planetę odwiedzili przybysze z innej części galaktyki, ludzkie maszyny nazwaliśmy ich, przybyli i obdarowali nas technologią, dzięki której nasza planeta rozwinęła się i to pod względem kulturowym i technologicznym, jedyne co chcieli od nas w zamian, to pierwiastek którego mieliśmy wtedy pod dostatkiem a który pozwalał im podróżować po wszechświecie, nie pytaliśmy kim są skąd przybywają, wymiana była dla nas czymś dobrym. Kiedy to wydrążyli kanały wydobywcze pierwiastka który potrzebowali, zebrali ilość która była im potrzebna, po prostu odlecieli, zostawiając nas z dobrodziejstwem obcej technologii oraz tymi ogromnymi kanionami które widziałeś w miejscu gdzie się rozbiliście..

    Ja myślałem, że to naturalny urok waszej planety, bo widok urywał łeb, zaraz po tym jak prawie ty to zrobiłaś, wystarczyło delikatniej…

    Wiem, mogłam trochę słabiej uderzyć, przepraszam za to ale nie było czasu na takie dylematy, ciesz się, że żyjesz, wracając do opowieści…niestety, pierwiastek który wydawał nam się dla nas bezużyteczny, okazał się mieć ogromny wpływ na nasz genom, który bez odpowiedniej ilości pierwiastka w jego otoczeniu, zaczął mutować nas…po 300 latach od tamtych wydażeń, nasza planeta zaczęła terraformować samą siebie, roślinność bez ograniczeń zabrała większość powierzchni, tworząc ogromną dżungle, nasi przodkowie zaczęli miewać dziwne mutacje a ich dzieci zaczęły bardzo różnić się od nas…zaczęli być podobni do naszych obecnych ARI…a nasi przodkowie, bardzo przypominali was, byli jednak trochę niżsi…palce u nóg zaczęły się zrastać i organy płciowe zanikać…rozmnażaliśmy się przez zakopanie martwych ciał ARI, i z ziemi powstawały dwa identyczne nowe stworzenia, oddając ziemi część siebie..teraz już wiemy, że planeta w ten sposób uzupełnia sobie braki pierwiastka którego jej odebraliśmy. lata mijały a zaczynaliśmy wszyscy wyglądać identycznie teraz 301 lat od tamtych wydarzeń, nasza rasa jest w pełni niezależna i w stu procentach samowystarczalna, opiekujemy się planeta, roślinami innymi stworzeniami, aby wynagrodzić wszystkie winy jakie układ z tamtymi przybyszami narobił. Niestety nasze zaufanie zostało znowu nadszarpnięte, kiedy to pojawili się Slamkiści o których już tobie mówiłam, zaczeli wysadzać się co zmusiło nas do wytworzenia maskującej bariery, która ukrywała nas przed innymi rasami, aż do dzisiejszego dnia….jedyni którzy potrafią widzieć poza barierę to my i nikt inny…

    Jak nazywali się przybysze którzy dali wam technologie ?

    Nie mieli nazwy, ale inne rasy mówiły na nich “RYPACZE”….

    Rypacze ?!?!!!

    Tak, Tomasz Rajder, Rypacze którzy dzięki naszemu pierwiastkowi byli w stanie niszczyć całe planety a pierwszą jaką zniszczyli była wasza….

    Chcesz powiedzieć, że jesteśmy waszymi przodkami ?!

    Niestety…my cierpimy abyście wy mogli dalej żyć…tak jak żyjecie….dlatego jesteś w stanie widzieć poza barierą maskującą….

    To niemożliwe! Jak masz na imię

    Ja….mam na imię SZEPARD…………….

    https://uploads.disquscdn.com/images/7ab56375662a01689d8d7e6abe9b407154cccadc31834a4b44e9bae7c276b4dc.jpg

  • Paweł Dłużniewski

    Zawsze chciałem być superbohaterem, więc bardzo chciałbym zamieszkać na planecie, która pozwoliłaby mi się tak czuć.
    Zacznijmy od ogólnej budowy – atmosfera z większym wysyceniem tlenem pod niższym ciśnieniem oraz mniejszą zawartością CO2, żeby wyprodukować więcej erytropoetyny, by dostarczać więcej tlenu do mięśni. Powierzchnia planety pokryta produkującą tlen opartą na chlorofilu roślinnością. Drzewa rosnące na olbrzymią wysokość dzięki trwalszemu i bardziej zwartemu wielocukrowi ścian komórkowych. Owoce tychże drzew w stuprocentowej symbiozie ze zwierzętami danego biotopu, więc wszystkie zdrowe, pożywne – mięsiste pełne smaku i soku z niewielkimi pestkami, suche zaś bogate w białko i oleje wielonienasycone. W symbiozie z drzewami żyłyby piękne kolorowe kwiatopodobne grzyby.
    Faunę zaś stanowiłyby przeróżne stworzenia – to naszej Ziemi udało się idealnie. Jedyną różnicą byłaby specyficzna odpowiedź na ludzkie feromony gwarantująca dominację i podporządkowanie największych z bestii.
    Woda słodka w 15%, resztę stanowi woda słona. Dna mórz i oceanów zamieszkują bakterie Darwin – specyficzną cechą tego gatunku jest dostosowywanie budowy komórki do warunków na poziomie niesporczaków – od -200 do +300 stopni Celsjusza, pH od -4 do +20, trawienie wszystkich związków organicznych i nieorganicznych – gwarantuje to czystą jak łza wodę zarówno oceanów jak i mórz.
    Grawitacja na poziomie marsjańskiej, czyli nieco niższa od ziemskiej. Sam zamieszkiwałbym wtedy swoją wyposażoną w centryfugę bazę, która zapewniałaby mi kontrolę nad lokalnym przyciąganiem czyniąc mnie po czasie najsilniejszym stworzeniem na planecie. W tej samej bazie oddychałbym ziemskim powietrzem, by nie dopuścić do zatkania żył nadmiarem erytrocytów.
    Nadludzka siła i kontrola nad zwierzętami – takie skrzyżowanie Avatara z Księżniczką Marsa ;)

  • Paweł

    Planeta Prawdaria – Prawdziwe utrapienie twórców gier – wszystko jest tam prawdziwe. Obiecane gry są nawet lepsze niż na zwiastunach i bez niedoróbek. Ludzie są uczciwi i prawdomówni. Pracodawcy dają ci prawdziwą i dobra wypłatę. Raj dla ludzi :)

  • Piotr Rafałowicz

    Norrina – planeta odkryta przez imć Chucka Norrisa, który robiąc salto uderzył głową w Księżyc, w drodze powrotnej odkrywając ów ciało niebieskie. Brak na niej ziemskiego przyciągania i wszyscy poruszają się tam kopniakiem z półobrotu. Dość powiedzieć, że Norrina ma w sobie trochę z Wenus, trochę z Marsa, a najwięcej z Teksasu. TEGO Teksasu.

  • Krzysztof Ratka

    Occultatum to planeta której odkrycie wywołało trzęsienie ziemie wśród naukowców przymierza, jej istnienie przeczy podstawowym prawom fizyki i jest dowodem, że nadal mało wiemy o wszechświecie. Jej wyjątkowość polega na tym że jej powierzchnia jest skorupą w środku której istnieje wewnętrzny świat przypominający naszą ojczystą planetę. Życie na niej umożliwia wewnętrzne jądro wokół którego orbituje tarcza będąca z pewnością pozostałością po nieznanej cywilizacji. Dzięki tarczy na planecie istnieje noc, poza tym cykliczna zmienność aktywności jądra steruje procesami przyrody oraz zmiennością pór roku.
    Occultatum przyciąga swoimi pięknymi krajobrazami, bujną roślinnością oraz zaskakuje zjawiskami zachodzącymi na powierzchnią. Są tam rzeki które płyną pod górę, deszcz opadający powoli dużymi kropami przypominającymi dmuchane mydlane bańki, drzewa których owoce rosną w kierunku jądra. Okazuje się, że właściwości surowców, oraz materiałów wewnątrz planety są inne niż poza nią, dlatego nie możemy nawiązać łączności z obiektami z zewnątrz, nie działa elektronika oraz broń. Przykładowo okazało się, że diamenty które są rozrzucone po ziemi niczym ptasie odchody łatwo podpalić w przeciwieństwie do papieru. Gdyby naukowcom udało się odkryć i zrozumieć właściwości oraz prawa natury którymi rządzi się ten świat byłby niezwykle atrakcyjny do kolonizacji oraz niemożliwy do podbicia przez inne rasy obcych istot.

    Poniżej grafiki planety Occultatum (praca własna)
    https://uploads.disquscdn.com/images/ae0f70830aecfe638dc10c9b3026cadc34221e59314db18cea968ce0f03457e7.jpg

  • Mateusz

    Nazwa zwykła- Nowa Dwa-Trzy a nawet Cztery
    Nazwa pocieszna- „orany”(mówić z francuska)

    Kształt jak to na planetę przystało ma zasadniczo okrągły. Gdzieniegdzie wyżej lub niżej ot taki
    standard.

    Jej środek jest ogrodzony wielgachnym murem ,po jednej stronie mieszkają zwolennicy gry Mass Effect 4 natomiast po drugiej stronie zagorzali przeciwnicy.
    Jak łatwo się domyśleć strona tych „za” jest cała wesoła i uradowana ,ciepłe kolory przeplatają
    się z śpiewem ptaków,szumem strumyka i temu podobnymi atrakcjami. Rządy piastują tam Król Robert,jego mniejszy ale nie gorszy pomocnik Pieniek -zachwalają oni tą fantastyczną grę ,peony na cześć Andromedy co wieczór są wyśpiewywane pod murami zamku. Lud tam jest radosny i dzieli się poradami i pomaga tworzyć mody dla postaci które wyglądają lekko ubogo w twarz.

    Ale po drugiej stronie nie jest już tak kolorowo,tam barwy jak by lekko stonowane,ptaki niby są ale
    jakieś ciche,szum rzeki ledwo słychać,domyślacie się dlaczego? W tej części planety rządy sprawuje naburmuszony Król Piotr który żelazną ręką trzyma swoich poddanych ,tam nie ma
    wychwalania i dzielenia się fabułą gry,o nie,kary za takie szubrawstwa są surowe i nader często stosowane. Twarze w grze są tam specjalnie szpecone a wychwalane jest granie już gotowymi
    presetami-bleh. Tam się nawet nie instaluje patchy- wiem, wiem,ciężko uwierzyć.

    I tak życie na tej planecie biegnie sobie od długiego już czasu,były nawet próby przedostania
    się na stronę szczęśliwego muru ,lecz złapani są wysyłani do neutralnej strefy w samym centrum planety,tam rządzi mały Król Dawid,a karą nie jest chłosta czy małe racje żywnościowe ale …brak prądu.

  • Reżyser

    Zmierzamy
    przez pustkę Kosmosu, w otchłań ciemności w poszukiwaniu swego nowego
    domu. Czy widać jeszcze nikłe światło naszej rodzinnej planety? Znikło
    za obłokami Mgławic i utonęło w odmętach czasu. Czy jeszcze istnieje?
    Może już zniknął nasz świat i jak
    kosmiczny pył przemierza czas i przestrzeń. Ile to już lat… Czy ktoś
    liczy? Co mamy kochać, a w co wierzyć, gdy życie trwa tak krótko… Jednak
    odnaleźliśmy światło w ciemności i drogą tą podążamy. Naszym celem jest
    „Aetas Liquidae”, czyli Płynący Czas Życia. Planeta ta została wytrącona
    ze swej orbity wokół gwiazdy w Galaktyce Andromedy i zbliżyła się w
    pobliże Tunelu Czasoprzestrzennego na krańcu ramienia Galaktyki pozostałego po zapadnięciu się
    Czarnej Dziury. Dzięki temu na jej powierzchni występują liczne anomalie
    czasowe, zależne od strony, która planeta jest skierowana w kierunku
    tunelu. Jeśli ktoś stanie na powierzchni po stronie skierowanej w
    kierunku tunelu – czas dla niego zwolni, a nawet zacznie się pomału
    cofać odmładzając komórki organizmu. Jednak gdy ktoś znajdzie się na
    „ciemnej” stronie – czas przyśpieszy kierując go ku nieuchronnemu
    końcowi. „Aetas Liquidae” to Raj Utracony, gdyż odpowiednio przemieszczając
    się pomiędzy stronami – można uzyskać nieśmiertelność lub zależnie od
    woli, znaleźć się w wybranym etapie swego życia. Raz być nastolatkiem,
    raz starcem. Przeżywać wszystko od nowa. Każdą radość, miłość i smutek.
    Przeżyć życie po tysiąckroć. Tak robią zwierzęta żyjące na planecie, które wiecznie przemieszczają się po świecie. Jednak jest tu mała pułapka, otóż jeden
    dzień na planecie trwa rok dla osób, które są na orbicie i dalej w
    przestrzeni. Jednak czy to ważne? Czy nas interesują wydarzenia Kosmosu?
    Przeżyjmy czas, który nam dano. Po swojemu.

  • Justyna Pel

    Ziemia Tree
    Po zniszczeniu Ziemi i po nieudanej próbie kolonizacji Ziemi 2 ludzkość osiadła na dalekiej wodnej planecie Ziemia Tree. Uruchomienie rezerw z Globalnego Banku Nasion i wykorzystanie ostatnich próbek DNA sprawiło, że każdy krok na nowej planecie jest monitorowany. Ludzie mają wszczepiony czip, który przesyła dane do komputera o nazwie „Matka Ziemia”. Na Ziemi Tree rządzi starszyzna wybierana na podstawie wieku, w taki sposób by i młodsze oraz starsze pokolenie miało wkład w rozwój nowej osady. Przybysze również zostają oznaczeni, niestety bez większych uprawnień obywatelskich mogą poruszać się tylko po wyznaczanym terenie. Każdy posiada dach nad głową, dostęp do świeżej żywności oraz zajęcie, za które otrzymuje wynagrodzenie. Na pierwszy rzut oka ludzie są szczęśliwi, jednakże w powietrzu da się wyczuć lekką woń endogennych morfiny.

  • TomeG2kc

    No, nie mogę nic napisać ;). Jak przeczytałem wpis @Funk Orama to zrezygnowałem – nic fajniejszego nie wymyślę. Jeśli nawet z „pewnych niecenzuralnych” powodów go nie wybierzecie mnie ujął. Lepszy warsztat i korekta i gość ma duże możliwości.

    • Funk Orama

      :) Miło słyszeć :P Zapomniałem na wstępie oznaczyć +18

  • Patryk Miąskowski

    Galaktyka Andromedy – wielki świat, wielkie planety, wiekowe cywilizacje, wiele ras, wiele jednostek… a ja chętnie umieściłbym w tym uniwersum niewielką planetę o nazwie Kaim (znaczenie symboliczne, nie będę tłumaczyć bo to zbyt prywatne). Byłby to przylądek dla ludzi (i nie tylko), w którym możnaby było odpocząć od wszechobecnego chaosu. Ciepła kraina o barwnej roślinności, naturalnych złożach wody i nie zamieszkana przez gatunki o zwierzęcej naturze. Znajdowałoby się tam jedno duże miasto i masa małych ośrodków wypoczynkowych. Arkadyjska kraina – bez wojen, bez stresu, za to przepełniona spokojem. Byłoby to miejsce dla wszystkich zmęczonych polityką i wojną, oraz tych, którzy chcą spędzić czas z bliskimi. Planeta ta stanowiłaby swego rodzaju hotel.

  • R3ysKits0

    Najnowszy zapisek w Elektronicznej Wikipedii z roku 2177

    Rắn 7548 7643 7155 9498

    Nazwa planety: Rắn 7548 7643 7155 9498
    Galaktyka: Andromeda (NGC 224)
    System: M31
    Odległość od gwiazdy: 567 534 003 km (oddalanie: 0,11 km/rok)
    Odkrywca: Aleksander Wolszczan
    Data odkrycia: 1996 r. (uznana za planetę systemu w: 2111 r.)

    Budowa atmosfery:

    Siarkowodór: 43,7%;
    Fosforowodór: 16,1%;
    Etan: 11,44%;
    Metan: 10,77%;
    Hel: 9,22%;
    Wodór: 6,14%;
    Amoniak: 2,63%.
    Tlen: (tworzy wiązania z powyższymi);
    Ciśnienie: 19.234,46 kPa.

    Właściwości:

    Gęstość: 88 kg/cm^3;
    Temp.: od -120 º C (max) do 336 º C (max) (minimalna temp. górnej warstwy atmosfery wynosi -170 ºC)
    Masa: 17,294 * 10×98 kg
    Prędkość ucieczki: 3 km
    Nachylenie orbity względem gwiazdy: 0,11º
    Satelity naturalne: 7
    Przyspieszenie grawitacyjne na równiku: 317 m/s
    Albedo: 99%
    Gęstość: 550 057 345 kg/cm3
    Deklinacja: nie istnieje
    Mimośród: 2,117

    ~***~

    Rắn 7548 7643 7155 9498 to swoista planeta, która diametralnie różni się od pozostałych. To wręcz całkowicie odmienna planetka w swoim systemie. Jej objętość jest tak mała, że w ciągu kilku ziemskich dni można by było okrążyć ją na bosych nogach. Do całkowitej masy planety da się przyrównać kilkadziesiąt mas jej gwiazdy. Najciekawszą cechą jest ta, iż cała jej struktura zrobiona jest z węgla. Węgiel pod taką kompresją ukazuje się jako postać jasnych kryształków, czyli dokładniej błyszczących diamentów o wartości biliona karatów. Powierzchnia i wnętrze to jeden wielki brylant. Mieszkańcy planety trudzą się wydobywaniem kamieni szlachetnych całymi dniami. Prócz prac, tak zwani „poszukiwacze krystalicznej cieczy” szukają czystej wody pod nieziemsko twardą skorupą. Na całym terenie występują piękne, szklane góry, srebrzyste śniegi i zjawiskowe, gęste chmury ze złota. Mówi się, że lądowanie od północnej strony planety jest niemożliwe, gdyż w tamtych miejscach obficie gromadzą się złociste obłoki. Sama kula nie obraca się, stale jest w miejscu. Wiatr osiąga niekiedy prędkość 1200 km/h, acz ludność potrafi radzić sobie w takich sytuacjach poprzez budownictwo specjalnych, diamentowych bunkrów. Na tym ciele niebieskim nie występuje magma, roślinność (jedyne, co jest w stanie przetrwać, to swego rodzaju drzewa pokryte cienką, krystaliczną osłonką). Nie warto szukać również owoców, mniejszych zwierząt, innych klimatów czy różnorodnych krain. Wszystko dookoła to dosłownie bezcenne lustro powierzchniowe i nadziemny kruszec – całość z dodatkiem dołków i gór. Aczkolwiek na planecie znaleźć można najpiękniejsze ozdoby ciała, najnowocześniejsze sprzęty wydobywcze, zabójcze bronie, diamentowe zbroje; ubrania, niesamowicie inteligentne istoty oraz olbrzymie – bezcenne dla jednych, a zarazem cenne dla innych – mieniące się w pryzmatycznym świetle bogactwo.
    W trakcie dnia jedyne, co jesteśmy w stanie ujrzeć, to jedną niesamowicie wielką gwiazdę (której nazwa nie jest nikomu znana). Jej tarcza zakrywa 23% widzianego nieba na maksymalnym południowym wychyleniu. Promienie padające na planetę są nieszkodliwe, a 99% z nich odbijanych jest z powrotem w kosmos. Planeta z odległości ~13.687.000 km dosłownie błyszczy niebieskawym światłem. Noc jest tylko wtedy, kiedy największy z 7 księżyców najedzie na tarczę gwiazdy. Dzieje się to mniej więcej co 75 godzin. Rankiem temperatura nie przekracza -99 stopni – w drugim dniu może już wynosić ponad 200.
    Wspomniane wiatry znacząco wpływają na chmury. Są tak silne, że dosłownie gnają, pędzą przez niebo. Czasem zawierucha wieje nawet pionowo w dół i sprawia, że chmury rozpędzają się, następnie uderzają o powierzchnie i pękają. Tworzy to tzw. „lawinę złota”. Po takim wydarzeniu przez kilka dni wszystkie diamenty przechwytują drgania, które okrążają planetę przez 128 godzin, z czasem słabnąc. Dzięki temu można dowiedzieć się o wydarzeniu na północy planety. Złoto, które spadło, wykorzystywane jest do ulepszania broni, wzmacniania bunkrów, wyposażenia (np. zbroi) oraz w celach medycznych.

    ~***~

    I.

    Wszyscy mieszkańcy osiedlili się na południowej półkuli. Jest ku temu kilka konkretnych i jednoznacznych powodów.
    Na północy:

    1. Z chmur w porze gorąca zaczyna kapać stopione złoto (odpowiednik deszczu);

    2. Srebrny piasek przy prędkości wiatru wynoszącej 1.000 km/h potrafi obedrzeć
    nawet najtwardszą skórę (na południu piach występuje w mniejszych ilościach [87% mniej])

    3. Na tej części żyje o połowę więcej groźnych istot (patrz: kategoria zwierzęta);

    4. Jest dokładnie 44% więcej „kruszydeł”, czyli dziur, do których można wpaść. Na ich dnie znajdują się ostre jak brzytwa kolce. Dziury wykorzystywane są jako pułapka na zwierzęta.;

    5. Wyższe stężenie siarkowodoru (H2S) silnie trującego dla tubylców;

    6. Czterokrotna większa liczba dziwnych, niezbadanych zjawisk atmosferycznych (patrz niżej)(!);

    7. Jest praktycznie zawsze ciemno (chmury zasłaniają światło), co skutkuje jeszcze niższymi temperaturami niż przewidują ogólne informacje;

    8. „Lawiny złota” (wspomniane wcześniej);

    9. Błyskawice, które powstają poprzez pocieranie ze sobą naładowanego energią cieplną złota, rozchodzą się po całej (!) objętości chmur;

    10. Istnieje 13 razy więcej piaskowych zapadlisk i gejzerów wystrzeliwujących stopione kryształy zmieszane z wodą.

    Dziwne zjawiska na planecie to temat, który zaskakuje wszystkich z galaktyki Andromedy i nie tylko. Potężne przyciąganie planety sprawia, że najbliższe 2 księżyce kruszą się i rozpadają na mniejsze części. Następnie kawałki spadają z olbrzymią prędkością na kryształową kulę, wbijają się w powierzchnie i tworzą niesamowitą wręcz sztukę – to przykład niebezpieczeństwa połączonego z pięknem. Powbijane kawałki skał tworzą labirynt, pomiędzy częściami którego wydobywa się groźny dla życia gaz z zielonkawych skał księżyca Luna (patrz: kategoria księżyce).

    Z drugiego najbliższego księżyca, czyli Aury, można spotkać tylko morza z ciekłego etanu (C2H6). Związek ten jak gdyby prostopadłą linią spada na diamentowe królestwo – rozlewa się, stygnie i zasycha. W początkowej fazie może sięgać temperatur rzędu 800 stopni Celsjusza.

    II.

    Rắn 7548 7643 7155 9498 składa się w większości z kryształów. Ich kruszenie na mniejsze części (zazwyczaj samoistne) nadaje im więcej właściwości: tych dobrych i tych niebezpiecznych. Przykładem gorszych są topniejące właśnie te małe kamienie. Skompresowany węgiel nagrzewa się i topnieje; przekształca w swego rodzaju „kryształową papkę”. Taka smolista substancja osiąga piekielne temperatury. Istota, która wpadnie w ukruszoną tzw. zapadanie (dół, który utworzył się przez rozpad kryształów), nie jest w stanie się już z niego wydostać, nawet przy pomocy innych osobników. Skutkuje to, niestety, bolesną śmiercią.

    Nikt jednak nie powiedział, że ciekłych kryształów nie można wykorzystać do jakichś celów. Najważniejszy jest spokój: „dołki” mają zazwyczaj 4 m średnicy i raczej rzadko zdarza się, że ktoś ich nie zauważy. Tutejsi tworzą wokół dołka, w który diament topnieje, duże schody obchodzące dół. Po uformowanym zejściu schodzi się ze specjalnymi wiadrami i nabiera diament niczym klej. Taki węgiel stygnie bardzo powoli (48 h). W tym czasie formuje się z niego np. wiertła czy specjalną broń ręczną.

    Błyskawice tworzące się ze złota są nadzwyczaj niebezpieczne. Mają jaskrawożółty kolor i olbrzymi zasięg. Rozchodzą się po całej powierzchni chmur; jeśli są rozdzielone, przeskakują między nimi – co zdarza się incydentalnie. Gdy znajdziemy się nad złocistą burzą, pioruny otoczą nas, tworząc elektryczną klatkę (Piorun nigdy nie trafi w żywe stworzenie!). Ważną różnicą jest ta, iż taka błyskawica trwa tam średnio 2 minuty zamiast kilkunastu setnych sekund. W „klatce” pioruny wywołują olbrzymią falę gorąca – to temperatury przekraczające te na naszym słońcu. Burza ma zwykle zasięg ok. 1 km.

    III.

    Dodatkowe zagrożenia to zapadliska, gwałtowne „wynurzanie się” kryształów z powierzchni lub zwierzyna (patrz: kategoria zwierzęta).

    ~***~

    Planeta ta została w 2168 r. uznana za najpiękniejszą planetę w odległości kilkunastu parseków. Warunki, jakie tam panują, pozwalają żyć tylko istotom, które od powstania kryształowego królestwa na nim bytują. Dlatego wszelkie zniszczenia spowodowane przez osoby trzecie nie występują na Rắn 7548 7643 7155 9498.
    Mimo swej niewielkiej średnicy dysponuje najpotężniejszym przyciąganiem śród planet w galaktyce Andromedy. Mieszkańcy Thessi nie mogą budować wysokich budynków, wieżowców itp. z żelaza lub zbieżnych metali, bowiem zostaną zwyczajnie wyrwane i odlecą w stronę naszej planety.
    Warto również wiedzieć, że jeden naparstek z Rắn 7548 7643 7155 9498 ważyłby na Thessi (i innych planetach) miliardy ton.

    Na planetę nigdy nie spadł i nie spadnie meteoryt czy inny obiekt kosmiczny. Niemożliwe również jest lądowanie od północnej strony (chmury, przewaga promieniowania, duża siła magnetyczna). Silne oddziaływania skruszą każdą skałę lub statek i wyrzucą w kierunku, z którego przybyły (dotyczy całej powierzchni). Na ten czas nie jest możliwe zbliżenie się do błyszczącej diamentami kuli.

    ~***~

    (Dalsza część w sekcji komentarzy)

    • R3ysKits0

      Księżyce

      Wokół planety krąży dokładnie 7 księżyców (naturalnych satelitów).
      Od najbliższych:

      1. Luna
      2. Aura
      3. Kridoris
      4. August
      5. Kreda
      6. Cer
      7. Empireum

      Opis:

      Luna – pustynie zmieszane z rejonami, na których jest rodzaj chlorofitom. Atrakcyjnie występują trujące skały w kształcie kolców (do 10 m wysokości). Brak innej flory; na chlorofitach żyją drobne pasożyty walczące ze sobą. Brak atmosfery.

      Aura – Skalisty księżyc z rozmaitymi górami. Pod skorupą spodziewa się dużej ilości ropy naftowej wzbogaconej w związek uranu. Na powierzchni występują morza z metanu. Silne wiatry, acz brak śladu atmosfery. Nie wykryto życia.

      Kridoris – Bardzo podobny do naszego Urana. Potężne wiatry; zbudowany w 90% z gazów – amoniaku i metanu. Nie wykryto życia. Brak powierzchni; skaliste jądro. Wpływa na przyspieszony obrót 2 księżyców: Luny i Aury.

      August – Niemal cały pokryty zaschniętymi szczątkami swego rodzaju drewna. To księżyc, na którym klimat jest wilgotny, występuje powietrze i woda. Średnie temperatury: -200 stopni Celsjusza. Brak życia, oprócz drobnych glist i niewielkich robaków (w niewielkiej liczbie).

      Kreda – To jedno wielkie bagno. Posiada atmosferę, stały pomarańczowy odcień nieba i zielonkawe trujące deszcze. Księżyc dla tych, co lubią te dwie barwy. Jest najmniejszy ze wszystkich księżyców Rắn 7548 7643 7155 9498.

      Cer – Cer jest jednym wielkim wulkanem. Co 22 h strzela z niego magma na odległości ~100, 000 m w górę. 67% księżyca to wąwozy wypełnione lawą, otoczone małymi wulkanami i górami. Temp. powierzchni wynosi 7 000 stopni Celsjusza.

      Empireum – to największy księżyc, wręcz drugi władca. 90% powierzchni to woda w stanie ciekłym, 10% – wyspy z czystego, śnieżnego lodu. Niebo tam jest szafirowo niebieskie. Średnia temp.: -20 stopni Celsjusza. Oddziałuje na planetę, a planeta na niego – na księżycu powstają olbrzymie fale (dochodzące do 50 m), a na planecie stożkowe kryształki wychylają się pod lekkim kątem w stronę, w którą widnieje ten księżyc. Inaczej nazywa się go „Bramą do niebios”.

      Zwierzyna

      Zwierząt na planecie żyje kilka rodzajów. Ogólnie nie ma ich zbyt wiele. Są agresywne, nie da się ich ujarzmić, oswoić ani nic z tych rzeczy. Ich jedyną obroną jest atak. Ciekawym paradoksem jest, iż jednocześnie są płochliwe i uciekają. Każde wykształciło na swoich skorupach i skórach piękne diamenty, kryształy, rubiny, szafiry, a nawet szmaragdy i topazy. Jako jedyne potrafią dodawać barwnik do swojego ciała: dla przypomnienia wszystko na planecie jest w różnych odcieniach tylko koloru niebieskiego. Między innymi dlatego tak bardzo pożądane są przez tutejszą ludność. Wyróżniane są osobniki i ich gatunki:

      1. Mangoliak – mały, zielony robak z twardą skorupą. Wyglądem przypomina gigantycznego żuka. Na plecach dźwiga olbrzymią skorupę pokrytą kryształami szmaragdu. Pluje trującą, zielonkawą śliną w obronie własnej. Jest niesamowicie zwinny; chowa się w pniach kryształowych drzew. W okresie wiatrów zakopuje się pod powierzchnią – aby tego dokonać, przecina grafenowymi zębami diamenty i przykrywa się okruchami. Można go ugotować. Ma smaczne mięso i jest bardzo zdrowy. Kryształy szmaragdu wykorzystywane są do robienia nocnych latarni oraz zdobień. Rozmnaża się bezpłciowo. Potrafi samodzielnie ogrzać ciało. Jest ładnym stworzeniem, które świeci malachitową barwą w nocy.

      Wyróżniamy 2 gatunki (oprócz wymienionego wyżej):

      *Peloiscyt – większe odnóża oraz otwór gębowy. Wyższa żywotność na północy; nie potrafi samodzielnie ogrzewać ciała (wykorzystuje od tego ciepło piorunów, lekko schowany pod powierzchnią). Spotyka się go przeważnie pod kłębami złocistych chmur.

      *Marmukron – Połączony z drzewem, wręcz zassany do jego wnętrza. Nie porusza się. Jego łepetyna wychodzi z kory. Czeka 6 miesięcy, aż kryształy chroniące roślinę wyrosną do jego poziomu, następnie żywi się nimi i cały cykl powtarza się od początku. Ma takie same atrybuty, jak zwykły mangoliak.

      2. Ebonitostwór – to połączenie naszego dzika z nosorożcem. Jest pokryty czarną sierścią. Na pysku ma czerwony, dość duży ebonitowy róg, na który nadziewa ofiarę. Mieszka w jaskiniach, tam też zjada upolowanych. Żywi się wyłącznie tutejszymi mieszkańcami. Wyróżnia się samicę i samca. Osobniki wykluwają się z twardych jaj przechowywanych w jaskiniach. Bardzo szybko biega – rozpęd potrzeby jest, aby zadać ostateczny cios pyskiem. Jest kilka sposobów na walkę z nim, między innymi zwabienie do kryształowych zapadni. Tam nadziewa się na kolce i umiera. Aczkolwiek zadanie to nie należy do najłatwiejszych. To bardzo inteligentne stworzenie.
      Jego róg ma cechy lecznicze… masowo korzysta z niego po stoczonym boju – jest najbardziej pożądanym przedmiotem na planecie.

      *Posiada tylko jeden gatunek, który różni się jedynie kolorem sierści: białym.

      3. Pneumotrus – zbliżony do żółwia. Jest mały; posiada skorupę pokrytą kolczastymi rubinami o cudnym wyglądzie. Potrafi stać na przednich łapach i wystrzeliwać je w ofiarę. Poluje na peloiscyty i tutejszych. Jedyne miejsce, w którym się może schować, to własna skorupa. Jest powolny, dlatego po zabiciu ofiary dużo czasu schodzi mu na dojście do niej – zdarzało się nawet, że zginął, bo nie dotarł do jedzenia.

      *Brak gatunków

      4. Meloizy – to najmniejsze „muchy”, a dokładniej latające kryształki. Żywią się krwią każdego stworzenia, szczególnie jednak upodobały sobie mieszkańców. Nie da się ich zabić – są nieśmiertelne. Ich proliferacja powoli zaczyna wzrastać. Szacuje się, że za ok. 3000 lat całą planetę przejmą właśnie te zwierzęta (nie insekty!). Choć jest to raczej mało prawdopodobne, ponieważ potrafią one przelatywać do księżyców planety (!) i żyć nawet tam. Bez jedzenia wytrzymają ok. 500 lat.

      *Wyróżniamy kilka gatunków (kolor kryształu wyznacza rodzaj):

      *Topaz – obiekt zamiast otworu gębowego ma przyssawki i żądło kłująco-ssące;

      *Diament – obiekt mniej widoczny (60% ciała jest przenikliwa). Większe skrzydła, szybsze poruszanie się, potrafi przelecieć ciało na wylot, posługując się siłą obrotową (!) i zostawić mięsożerne larwy w środku ofiary;

      *Szafir – to zwykła, podstawowa odmiana Meloizy;

      *Szmaragd – zjedzony jest silnie trujący, może również wstrzykiwać truciznę przez gębę, jak i odnóża. Przenosi swoją ślinę na skrzydłach, dzięki czemu coś, co go węszy, również może się wytruć.

      5. Mezonotitan – olbrzymi, diamentowy golem. Jedyne, co wykorzystuje, to własną siłę. Rozkruszy, rozwali wszystko, co stanie na jego drodze. Ma kolor niebiesko morski. Jest na tyle inteligentny, iż sam tworzy sobie tarczę z drzew i piachu. Nie ma sposobu na walkę z nim. Od setek lat ludność przemieszcza się tylko po to, aby nie natrafić na Mezonotitany. Mają na swym koncie olbrzymią liczbę ofiar. Ich sposób walki jest okrutny – wyrzucają ciało w powietrze, wyskakują i łapią w paszcze, przegryzając na pół, a następnie zajadają się pokarmem. Wykształciły także umiejętność rzucania drzewami i kolcami z kryształów.
      Ostrzeżenie przed sobą wysyłają sami – biegają i tupią tak mocno, że każdy słyszy je z setek kilometrów.

      *Nie występują odmienne gatunki

      6. Meloizopneumotrusy – wydaje się dziwnym połączeniem, ale takowe istnieje. Nie jest to jednak mucha pod postacią „żółwia”, a „mucha”, która kieruje „żółwiem” (!). Meloizy przyczepiają się do głowy Pneumotrusa i przejmują kontrolę nad jego zachowaniem (Uwaga! Potrafią to tylko Meloizy z gatunku Szmaragd). Takie zjawisko opisywane jest jako „atak armii”, ponieważ „muchy” w pewnym okresie masowo atakują Pneumotrusy, a te, już pod kontrolą, ruszają niczym husaria na tutejszą ludność.

      *Nie wykryto jeszcze zmutowanych gatunków

      7. Drejkonice – Wielkie, umięśnione gluty. Najłatwiejsze do pokonania spośród wszystkich zwierząt, jednak nieopłacalne… istoty te nie dają nic w zamian. Nie są źródłem pokarmu ani czegokolwiek, co byłoby zdatne do życia. Jedyne, co potrafią zrobić, to wessać w swoje ciało ofiarę, wyskoczyć do góry i upuścić ją z dużej wysokości, aby ta zmarła na wskutek upadku i połamania. Atakują Ebonitostwory i, oczywiście, ludność. Żyją w wilgotnych jaskiniach, a ich proces powstawania jest dość skomplikowany – kleista papka, która powstała na wskutek topnienia diamentów, wsiąka do środka skorupy (jeśli nie została wcześniej zebrana). Jest jednak jeden pierwszorzędny warunek – pod dołkiem MUSI znajdować się jaskinia, do której owe diamenty wsiąkną. Tam papka poddaje się rozmaitym procesom biogennym i powstaje życie.

      *Wyróżniamy aż 20 gatunków tego stworzenia:

      1. Trędowaty – Gatunek wchłonął Pneumotrusa i przyswoił jego rubiny;
      2. Kalijczyk – Nie potrafi skakać do góry, wykonuje tylko skoki w bok; działa podobnie jak nasz orzeł;
      3. Mastin – W ogóle nie wyskakuje. Sposób zabijania polega na topieniu ofiary w swoim ciele;
      4. Orewłar – Zwierzę skacze do góry i już nie wraca. Ginie razem z ofiarą w odmętach kosmosu;
      5. Klonium – Gatunek tworzy własną kopię (dużo mniejszą), która walczy u jego boku;
      6. Cykada – Osobnik o kolorze czarnym. Jest niewidoczny nocą. Wydaje dziwne dźwięki, które słychać jakby z każdej strony;
      7. Martini – Walczy parzącymi wymiocinami, aby łatwiej było wciągnąć ofiarę. Jest wolniejszy;
      8. Oktompus – Zamiast 2 rąk posiada ich aż 8;
      9. Trawelus – Potrafi roztopić się, wsiąknąć w powierzchnię i przepływać przez diamenty, ukazując się w innym miejscu;
      10. Mandero-kopus – Wydziela silny, anyżowy zapach;
      11. Śiniaw – Gatunek porusza się o 80% wolniej ze względu na brak odnóży;
      12. Teteromatyw – Walczy tylko na określonym terenie, którego broni za cenę życia;
      13. Albin – Zmienia kolory w zależności od otoczenia;
      14. Krendacz – Jeśli znajdzie wodę, rozpuszcza się w niej, a następnie czeka na ofiarę, wyskakuje i atakuje;
      15. Osteoklast – Nie wykorzystuje wyrzucenia w powietrze. Walczy tylko kończynami;
      16. Ołwen – Ten gatunek można spotkać tam, gdzie jest gorąco. Potrafi zachowywać olbrzymie temperatury w swoim ciele. Po wciągnięciu ofiara zaczyna wręcz gotować się w jego wnętrzu;
      17. Lektoz – Nie zjada ludności, ignoruje ich. Najrzadszy gatunek.
      18. Upcorp – W powietrzu nie wypuszcza ofiary, tylko spada razem z nią. To swego rodzaju „upośledzenie”, mutacja w kodonie X.
      19. Nektarus – Po wciągnięciu ofiary ściska ciało, a krew, która wydostała się na zewnątrz wskutek zgniecenia, spija każdą wewnętrzną częścią ciała;
      20. Biblinus – Atakuje tylko w dzień, w nocy przechodzi w stan hibernacji.

      8. Obiekt „Potere“ – widziany tylko raz. Jeden z badaczy opisał go takimi słowami:

      “To coś… To największe bydle, jakie ja widziałem za swego żywota! Miało skrzydła wielkości półksiężyca, paszczę wielką jak góra! Łapy jak twarde, szare skały! Przykryty był piachem, ział fioletowymi palami ognia i wył niczym pieruny; te, co wczesnym rankiem mnie budzą! Żadna ziemska legenda nie opisywała tak potężnego potwora! Nie wiem… nie wiem, czy oni powinni o tym wiedzieć. Bo raczej nie wiedzą, nie żyją w tej świadomości. Byliby zbyt zszokowani. W nocy spać żaden nie pójdzie. Powieki same by odpadały przy takim strachu. Nie będę nikomu o tym mówił. Przerywam przeglądanie tej przeklętej planety! To niedorzeczne! Niemożliwe! Wracam do biura.” .

      *Nie wiadomo więcej o tym stworzeniu.
      *Gatunki i dokładny opis nie są znane.

      Mieszkańcy planety

      Rắn 7548 7643 7155 9498 nigdy nie została odwiedzona przez inne cywilizacje z innych zakątków galaktyk. Mieszkańcy wychowali się wśród dzikości tego terenu przez wiele miliardów lat, nim przystosowali się do ogólnego życia. Wielu z nich zginęło, ponieważ nie byli w stanie poradzić sobie z panującymi tu warunkami – w szczególności wyżsi i niżsi członkowie społeczeństwa. Sami domownicy to istoty przypominające ludzi, jednak bardzo wychudzeni i o wiele bardziej wysocy. Przedstawiciel płci męskiej osiąga co najmniej 4 metry wysokości, samica 2 – 3,5 m; a „dzieci” w trakcie narodzin mają już około 1 metra. Waga osobników waha się między 20 a 30 kg masy ciała. Mimo takiego ciężaru mają potężnie zbudowane kości, których nie dałoby się przeciąć nawet naszymi najlepszymi laserami.
      Wszyscy poruszają się na 4 kończynach, odwróceni do dołu głową podczas biegu. Kiedy chodzą, robią to tak samo jak ludzie. Ich skóra nie zawiera włosów (również na głowie), oczy są zupełnie bieliste: brak posiadania tęczówek czy źrenic. Są niesamowicie szybcy i odporni na zmianę temperatury. Budowa wewnętrzna w 98% przypomina naszą – zmianie uległy płuca, które przystosowały się do filtrowania drobnego piasku powstałego poprzez rozkruszenie kryształów oraz oddychania fosforowodorem, z czego filtrowany jest tylko jeden pierwiastek – fosfor.
      Kwestia porozumiewania się jest wszystkim obojętna, bo komunikują się w każdym języku wszechświata… nikomu nie jest znany sekret przyswajania takich nauk.
      Legendy głoszą, iż takie podobieństwo do człowieka jest naturalnie niemożliwe. Krążą plotki, że to człowiek, który wiele lat temu przybył na tę planetę z kobietą, spłodził syna i córkę i w ten sposób dał początek teraźniejszej cywilizacji. Ta kwestia jednak też nie jest do końca znana.

      Mieszkańcy Rắn 7548 7643 7155 9498 borykają się z problemami. Chociaż wszystko dookoła jest przecudowne, to piękny raj znika w mgnieniu oka, jeśli poznamy życie codziennie tych istot.

      Niemożliwe jest rozpalenie ognia. Pozyskuje się go z ciepła piorunów. To bardzo niebezpieczna praca, robią to zazwyczaj mężczyźni. Ludzie tutaj wykorzystują warunki pogodowe do ogrzania ciała, aby potem nie musieć rozpalać ognia przy złocistej burzy. Unikają jednak złotych chmur i wysuwania się zbyt daleko na północ. Są niesamowicie inteligentni – wydaje mi się, że gdyby powstali na innej planecie, to opanowaliby całą galaktykę. Potrafią budować wspaniałe, odporne na praktycznie wszystko bunkry i wioski. Na planecie jest ich mnóstwo. Ale to nie wszystkie budowle – wznoszą stu metrowe mury, potrafią tworzyć wyrzutnie, łuki, dzidy, harpuny itp. Odporność na wiatr i inne czynniki dają im także diamentowe zbroje i zdolności ciała.
      Posiadają krew barwy niebieskiej… w razie skaleczenia przebijają skórę i poją ją z żył. Ma ona efekty leczące, jednak nie aż tak efektywne jak róg Ebonitostwora.
      Bez problemu wskakują na górki o wysokości 7 metrów. Na górach rozważają i dyskutują różne opcje taktyczne odnośnie polowań na zwierzynę. I tutaj zaczyna się cały punkt problemowy: brak jedzenia i picia na planecie.
      Zwierzyna jest bardzo niebezpieczna. Polowanie na nią to utrapienie, a śmierć jest tylko jedną z trzech opcji (z czego dwie są równorzędne) – stoi zaraz obok zwycięstwa i życia. Co 1,2 roku 30% populacji umiera z powodu głodu. Picie otrzymuje się tutaj mniej więcej co 2 dni. Wydobywaniem wody zajmują się
      „poszukiwacze krystalicznej cieczy”. Wody szuka się w jaskiniach i w górach. Poszukiwacze narażeni są na atak Drajkoniaków i Mangoliaków jednocześnie, dlatego zabierają ze sobą najlepszy sprzęt wojenny. Jednak mimo taktyk i sprzętu nie zawsze wszystko udaje się po myśli wojowników.
      O kanibalizmie, wojnach między wioskami i tego typu konfliktach nie ma mowy. Taki sposób prowadzenia szybko negatywnie odbiłby się na otoczeniu i mieszkańcach…

      I w tym miejscu chciałbym zjawić się ja. Wiem, że nawet przy pomocy naszych najlepszych kombinezonów, lekarstw, cudeniek medycznych i statkach nie jestem w stanie przetrwać na tej planecie. Ja – zwykły, szary człowiek… Jednak moje pragnienie dostania się tam jest silniejsze ode mnie, od mojego umysłu i całego życia. Ludzie, łakomi na wszelkie bogactwa, mogliby wymieniać się diamentami i technologią za jedzenie. Ludność kryształowej kuli jest na tyle inteligenta, że po najwyżej dziesięciu dniach zrozumieliby naszą technikę – każdy kraj miałby możliwość przedstawienia jej z osobna. Pozwoliłoby to na przenoszenia minerałów ważących miliony ton przy użyciu wynalazków tejże ludności. Na planecie nareszcie mogłaby zakończyć się era głodu i śmierci. Razem wymyślimy rozmaite sposoby okiełznania potworów (jak wspomniałem: do tej pory nie jest to możliwe). Nie będzie to procedura prosta… przekonać ludzi do takich czynów to nie lada wyzwanie. Poza tym nikt chyba teraz o tym nie myśli… Jednak jeśli się uda, to właśnie wszystko będzie moją zasługą. Taką mam wizję przyszłości na planecie. Na takim diamentowym skarbie chciałbym mieszkać – globie, który mimo swych problemów, jest piękny i niezwykły, wraz z bytującymi tam mieszkańcami. Chęć pomocy i odmiany dodatkowo kusi mnie i podgrzewa od środka.

      Moje pomysły zapiszę na osobnej kartce. Ujawnię je wtedy, gdy ludzkość… będzie gotowa.

      *Płynne obrazy, informacje i codzienność planety Rắn 7548 7643 7155 9498 udało uchwycić się dzięki najnowszemu rosyjskiemu teleskopowi zwierciadlanemu o kryptonimie „Я работаю каждый день II 2177”

      Pozdrawiam

      *wróć lub zamknij Elektroniczną Wikipedię*

  • Rafix

    Albert Einstein kiedyś powiedział, że nie wyobraża sobie, aby jakiekolwiek bogactwo, czy w rękach przeciętnej osoby czy tych najbardziej cnotliwych i pracowitych, w jakikolwiek sposób mogłoby pchnąć ludzkość do przodu. Jego zdaniem, jedynie czyn szlachetny i osoby pełne cnót swoim przykładem są w stanie pchać ludzkość w odpowiednim kierunku.

    Ciężko sobie przecież wyobrazić żeby np. taki nasz ziemski Mojżesz ciągnął ze sobą muła obłożonego datkami z parafii prowadząc pielgrzymów przez Morze Czarne, prawda?

    Wiem, zaczęło się wzniośle i z lekka nudnawo, ale zostań ze mną jeszcze chwileczkę.
    Zdaje się, że skoro istnieją ludzie pełni cnoty i tacy co z tej cnoty korzystają bezinteresownie prowadząc ludzkość w odpowiednim kierunku, to przypuszczam że ten fenomen gdzieś jeszcze we wszechświecie mógłby zaistnieć. Być może nawet na skalę planetarną.

    Wyobraźmy sobie, że istnieje planeta której energia wyciąga w każdym istnieniu to, co na w nim najlepsze. Być może jej energia już w Tobie bije. Być może dociera dopiero kiedy pojawi się na twoim radarze. Z perspektywy paradoksu obserwatora taka zależność miałaby sens.

    Trochę mnie aż dziw bierze, że taka wizja wydaje się być tak niewyobrażalnie odległa.

    Gdybym tylko miał moc, żeby stworzyć takie miejsce w najbliższym sąsiedztwie, nawet na chwilę bym się nie zawahał. Takiej mocy nie mam, od razu przyznaje się bez bicia, ale nie oznacza to, że takie miejsce nie istnieje. Może nie w pobliżu. Może nie w naszej galaktyce. Ale już gdzieś odrobinę dalej, w sąsiadującej galaktyce na przykład, czemu nie?

    Utopia nie może powstać na Ziemi, bo tutaj mieszkają już ludzie, którzy idealni nie są i patrząc na wszystko co w temacie Nowego Porządku Świata się kroi, raczej pozytywnych zmian na horyzoncie trudno wypatrywać.

    Wyobrażam sobie jednak, że nieopodal jest miejsce gdzie w pokoju i naturalnej symbiozie, żyją istnienia pozbawione samolubnych myśli. Żyjący tak, aby wszystkim wokół żyło się tylko lepiej. Bez znaczenia na stan, ubiór czy rasę. Taki świat musiałby być rajem. Nikt nie marnowałby energii na kombinowanie jak tu pokazać komuś, że się zajefajnistym jest. Nie tracił by czasu na myśli jak zaimponować i przekonać, że się jest wartym wiele. Taki trywia są nie tylko obce, ale zupełnie nieobecne. No może nie wśród wszystkich i nie od samego początku.

    Sądząc po jej opisywanych walorach, migracji na planetę można by się spodziewać dość rychłej. Ponieważ planeta kusi swoją pozytywnością różnych typków, co by w sobie coś dobrego jeszcze wykrzesać potrafili (czyt. Tych co to spod ciemniejszej gwiazdy się wywodzą).

    Prędzej czy później jednak każdy występek i niedoskonałość zostałaby rozbrojona bezkompromisowym przytulasem wyrozumienia i bezwzględnej akceptacji. Każdy byłby cudowny taki jaki jest i każdą minutą zdawałby sobie coraz bardziej sprawę z tego jak wyjątkowo wartościowym jest istnieniem. Z czasem nawet najbardziej skorumpowana owieczka byłaby bezbronna w stosunku do ujmującej siły Utopii.

    Nie ma tu sporów i zatargów. Bo właściwie o co? Planeta korzysta z cudownej pozytywnej energii, którą każda z zamieszkujących ją jednostek produkuje jako paliwo do produkcji niezbędnej strawy. Energia jest za free. Warunki pogodowe zmieniają się względem potrzeby organizowania budujących charakter wyzwań.

    Praca w naszym systemowym sensie nie istnieje, bo każdy dąży do zrealizowania swojego potencjału, co oczywiście sprawia nieopisaną frajdę. Nie ma terminów i deadline’ów. Nie ma focus’owania na target. Jest tylko istnienie i jego mimowolna ewolucja. Każdy ma pełne prawo, aby spędzić tyle czasu ile potrzebuje, żeby znaleźć swój cel. Nie tylko w społeczeństwie, ale także w życiu jakie przyszło mu spędzić w najwspanialszym miejscu we wszechświecie.

    Śmierć nie istnieje. Nie w konwencjonalnym sensie. Każdy rozumie, że ciało się starzeje, a świadomość zmienia miejsce we wszechświecie. Może zostaje. Jeśli tego chce.

    Taka planeta na pewno istnieje. Nie może być inaczej. Nazywa się Utopia i chciałbym na niej zamieszkać. Chciałbym żebyście wy zamieszkali tam też!

  • Filip WhyFi

    Gwiazda Śmierci

    Przypomina z daleka planetę, jest miejscem spotkań handlowych, znajdziesz tam sławy ze wszystkich zakątków Galaktyki, a rebelianci są bardzo mile widziani, szczególnie w celach i gwiezdnych śmieciarkach. Myślę, że takie miejsce miałoby jak najlepsze uzasadnienie w świecie Andromedy. Nie można tam jeździć łazikiem, więc odpada mechanika męczenia się z tym pojazdem, można nieco pohandlować, potargować się, zrobić kilka misji, może po drodze zamiast „eksplorować” to rozwalić jakąś planetę. Same plusy!

    No i jak będziemy wystarczająco grzeczni to może poznamy samego Dartha Vadera!

  • Rafix

    Nie do końca rozumiem czemu, ale mój wpis został potraktowany jako spam, więc wrzucam go raz jeszcze:

    Albert Einstein kiedyś powiedział, że nie wyobraża sobie, aby jakiekolwiek bogactwo, czy w rękach przeciętnej osoby czy tych najbardziej cnotliwych i pracowitych, w jakikolwiek sposób mogłoby pchnąć ludzkość do przodu. Jego zdaniem, jedynie czyn szlachetny i osoby pełne cnót swoim przykładem są w stanie pchać ludzkość w odpowiednim kierunku.

    Ciężko sobie przecież wyobrazić żeby np. taki nasz ziemski Mojżesz ciągnął ze sobą muła obłożonego datkami z parafii prowadząc pielgrzymów przez Morze Czarne, prawda?
    Wiem, zaczęło się wzniośle i z lekka nudnawo, ale zostań ze mną jeszcze chwileczkę.
    Zdaje się, że skoro istnieją ludzie pełni cnoty i tacy co z tej cnoty korzystają bezinteresownie prowadząc ludzkość w odpowiednim kierunku, to przypuszczam że ten fenomen gdzieś jeszcze we wszechświecie mógłby zaistnieć. Być może nawet na skalę planetarną.

    Wyobraźmy sobie, że istnieje planeta której energia wyciąga w każdym istnieniu to, co na w nim najlepsze. Być może jej energia już w Tobie bije. Być może dociera dopiero kiedy pojawi się na twoim radarze. Z perspektywy paradoksu obserwatora taka zależność miałaby sens.

    Trochę mnie aż dziw bierze, że taka wizja wydaje się być tak niewyobrażalnie odległa.

    Gdybym tylko miał moc, żeby stworzyć takie miejsce w najbliższym sąsiedztwie, nawet na chwilę bym się nie zawahał. Takiej mocy nie mam, od razu przyznaje się bez bicia, ale nie oznacza to, że takie miejsce nie istnieje. Może nie w pobliżu. Może nie w naszej galaktyce. Ale już gdzieś odrobinę dalej, w sąsiadującej galaktyce na przykład, czemu nie?

    Utopia nie może powstać na Ziemi, bo tutaj mieszkają już ludzie, którzy idealni nie są i patrząc na wszystko co w temacie Nowego Porządku Świata się kroi, raczej pozytywnych zmian na horyzoncie trudno wypatrywać.

    Wyobrażam sobie jednak, że nieopodal jest miejsce gdzie w pokoju i naturalnej symbiozie, żyją istnienia pozbawione samolubnych myśli. Żyjący tak, aby wszystkim wokół żyło się tylko lepiej. Bez znaczenia na stan, ubiór czy rasę. Taki świat musiałby być rajem. Nikt nie marnowałby energii na kombinowanie jak tu pokazać komuś, że się zajefajnistym jest. Nie tracił by czasu na myśli jak zaimponować i przekonać, że się jest wartym wiele. Taki trywia są nie tylko obce, ale zupełnie nieobecne. No może nie wśród wszystkich i nie od samego początku.

    Sądząc po jej opisywanych walorach, migracji na planetę można by się spodziewać dość rychłej. Ponieważ planeta kusi swoją pozytywnością różnych typków, co by w sobie coś dobrego jeszcze wykrzesać potrafili (czyt. Tych co to spod ciemniejszej gwiazdy się wywodzą).

    Prędzej czy później jednak każdy występek i niedoskonałość zostałaby rozbrojona bezkompromisowym przytulasem wyrozumienia i bezwzględnej akceptacji. Każdy byłby cudowny taki jaki jest i każdą minutą zdawałby sobie coraz bardziej sprawę z tego jak wyjątkowo wartościowym jest istnieniem. Z czasem nawet najbardziej skorumpowana owieczka byłaby bezbronna w stosunku do ujmującej siły Utopii.

    Nie ma tu sporów i zatargów. Bo właściwie o co? Planeta korzysta z cudownej pozytywnej energii, którą każda z zamieszkujących ją jednostek produkuje jako paliwo do produkcji niezbędnej strawy. Energia jest za free. Warunki pogodowe zmieniają się względem potrzeby organizowania budujących charakter wyzwań.

    Praca w naszym systemowym sensie nie istnieje, bo każdy dąży do zrealizowania swojego potencjału, co oczywiście sprawia nieopisaną frajdę. Nie ma terminów i deadline’ów. Nie ma focus’owania na target. Jest tylko istnienie i jego mimowolna ewolucja. Każdy ma pełne prawo, aby spędzić tyle czasu ile potrzebuje, żeby znaleźć swój cel. Nie tylko w społeczeństwie, ale także w życiu jakie przyszło mu spędzić w najwspanialszym miejscu we wszechświecie.

    Śmierć nie istnieje. Nie w konwencjonalnym sensie. Każdy rozumie, że ciało się starzeje, a świadomość zmienia miejsce we wszechświecie. Może zostaje. Jeśli tego chce
    .
    Taka planeta na pewno istnieje. Nie może być inaczej. Nazywa się Utopia i chciałbym na niej zamieszkać. Chciałbym żebyście wy zamieszkali tam też!

  • Rafix

    Nie do końca rozumiem czemu, ale mój wpis został potraktowany jako spam po raz drugi, więc wrzucam go ponownie. Tym razem kasując formatowanie z worda. Chętnie prześlę screeny z mojego Disqus’a zainteresowanym.

    Albert Einstein kiedyś powiedział, że nie wyobraża sobie, aby jakiekolwiek bogactwo, czy w rękach przeciętnej osoby czy tych najbardziej cnotliwych i pracowitych, w jakikolwiek sposób mogłoby pchnąć ludzkość do przodu. Jego zdaniem, jedynie czyn szlachetny i osoby pełne cnót swoim przykładem są w stanie pchać ludzkość w odpowiednim kierunku.

    Ciężko sobie przecież wyobrazić żeby np. taki nasz ziemski Mojżesz ciągnął ze sobą muła obłożonego datkami z parafii prowadząc pielgrzymów przez Morze Czarne, prawda?

    Wiem, zaczęło się wzniośle i z lekka nudnawo, ale zostań ze mną jeszcze chwileczkę.

    Zdaje się, że skoro istnieją ludzie pełni cnoty i tacy co z tej cnoty korzystają bezinteresownie prowadząc ludzkość w odpowiednim kierunku, to przypuszczam że ten fenomen gdzieś jeszcze we wszechświecie mógłby zaistnieć. Być może nawet na skalę planetarną.

    Wyobraźmy sobie, że istnieje planeta której energia wyciąga w każdym istnieniu to, co na w nim najlepsze. Być może jej energia już w Tobie bije. Być może dociera dopiero kiedy pojawi się na twoim radarze. Z perspektywy paradoksu obserwatora taka zależność miałaby sens.

    Trochę mnie aż dziw bierze, że taka wizja wydaje się być tak niewyobrażalnie odległa.
    Gdybym tylko miał moc, żeby stworzyć takie miejsce w najbliższym sąsiedztwie, nawet na chwilę bym się nie zawahał. Takiej mocy nie mam, od razu przyznaje się bez bicia, ale nie oznacza to, że takie miejsce nie istnieje. Może nie w pobliżu. Może nie w naszej galaktyce. Ale już gdzieś odrobinę dalej, w sąsiadującej galaktyce na przykład, czemu nie?

    Utopia nie może powstać na Ziemi, bo tutaj mieszkają już ludzie, którzy idealni nie są i patrząc na wszystko co w temacie Nowego Porządku Świata się kroi, raczej pozytywnych zmian na horyzoncie trudno wypatrywać.

    Wyobrażam sobie jednak, że nieopodal jest miejsce gdzie w pokoju i naturalnej symbiozie, żyją istnienia pozbawione samolubnych myśli. Żyjący tak, aby wszystkim wokół żyło się tylko lepiej. Bez znaczenia na stan, ubiór czy rasę. Taki świat musiałby być rajem. Nikt nie marnowałby energii na kombinowanie jak tu pokazać komuś, że się zajefajnistym jest. Nie tracił by czasu na myśli jak zaimponować i przekonać, że się jest wartym wiele. Taki trywia są nie tylko obce, ale zupełnie nieobecne. No może nie wśród wszystkich i nie od samego początku.

    Sądząc po jej opisywanych walorach, migracji na planetę można by się spodziewać dość rychłej. Ponieważ planeta kusi swoją pozytywnością różnych typków, co by w sobie coś dobrego jeszcze wykrzesać potrafili (czyt. Tych co to spod ciemniejszej gwiazdy się wywodzą).

    Prędzej czy później jednak każdy występek i niedoskonałość zostałaby rozbrojona bezkompromisowym przytulasem wyrozumienia i bezwzględnej akceptacji. Każdy byłby cudowny taki jaki jest i każdą minutą zdawałby sobie coraz bardziej sprawę z tego jak wyjątkowo wartościowym jest istnieniem. Z czasem nawet najbardziej skorumpowana owieczka byłaby bezbronna w stosunku do ujmującej siły Utopii.

    Nie ma tu sporów i zatargów. Bo właściwie o co? Planeta korzysta z cudownej pozytywnej energii, którą każda z zamieszkujących ją jednostek produkuje jako paliwo do produkcji niezbędnej strawy. Energia jest za free. Warunki pogodowe zmieniają się względem potrzeby organizowania budujących charakter wyzwań.

    Praca w naszym systemowym sensie nie istnieje, bo każdy dąży do zrealizowania swojego potencjału, co oczywiście sprawia nieopisaną frajdę. Nie ma terminów i deadline’ów. Nie ma focus’owania na target. Jest tylko istnienie i jego mimowolna ewolucja. Każdy ma pełne prawo, aby spędzić tyle czasu ile potrzebuje, żeby znaleźć swój cel. Nie tylko w społeczeństwie, ale także w życiu jakie przyszło mu spędzić w najwspanialszym miejscu we wszechświecie.

    Śmierć nie istnieje. Nie w konwencjonalnym sensie. Każdy rozumie, że ciało się starzeje, a świadomość zmienia miejsce we wszechświecie. Może zostaje. Jeśli tego chce.

    Taka planeta na pewno istnieje. Nie może być inaczej. Nazywa się Utopia i chciałbym na niej zamieszkać. Chciałbym żebyście wy zamieszkali tam też!

  • Rafix

    Znowu mi zespamowało mój opis;( Wysłałem na maila. Mogę coś w tej sprawie zrobić, żeby mi komentarza nie wywalało?

    • R3ysKits0

      Mam ten sam problem.

  • Pingback: PADcast #237 – Powrót II wojny | Retro Rocket Network()